Gdyby Maria Czaplicka urodziła się jako mężczyzna, jej życie zapewne potoczyłoby się zupełnie inaczej. A może wystarczyłoby, żeby przyszła na świat kilkanaście lat później? W 1914 roku ta dziewczyna z Polski poprowadziła wyprawę naukową na Syberię, a niebawem została pierwszą kobietą zajmującą stanowisko wykładowcy w dziedzinie antropologii na Uniwersytecie Oksfordzkim. Kilka lat później zmarła po wypiciu chlorku rtęci. Muzeum im. Zofii i Wacława Nałkowskich w Wołominie postanowiło przypomnieć tę postać.

Bez trudu znajdziemy kilka podobieństw między Marią Skłodowską-Curie a Marią Czaplicką. Obie urodziły się w Warszawie w drugiej połowie XIX wieku w zubożałych szlacheckich rodzinach, obie były guwernantkami, pobierały nauki na Uniwersytecie Latającym, nauczały chłopskie i robotnicze dzieci. Śmierć rodzica negatywnie wpłynęła zarówno na psychikę Skłodowskiej, jak i Czaplickiej. Obie wreszcie wyjechały za granicę, aby rozwijać karierę naukową – studiowały, wykładały na uczelniach, prowadziły badania, łamały konwenanse, działały w organizacjach kobiecych. Ale Maria Skłodowska-Curie zdobyła dwie nagrody Nobla, a Maria Czaplicka popełniła samobójstwo.
Dziewczyna z warszawskiej Pragi
Maria Czaplicka urodziła się w 1884 roku na warszawskiej Starej Pradze, jako córka Feliksa Czaplickiego, dyrektora Dworca Terespolskiego. Uczyła się na pensji Anny Jasińskiej w Warszawie, następnie na kursach Uniwersytetu Latającego. Maturę zdała eksternistycznie w męskim gimnazjum w Lipawie na Łotwie, gdyż ukończenie żeńskiej szkoły nie dawało możliwości podjęcia studiów. Początkowo interesowała ją geografia, stąd po powrocie do Warszawy studiowała w sekcji matematyczno-przyrodniczej Towarzystwa Kursów Naukowych. Jej mentorem w tamtych latach był ojciec przyjaciółki Zofii, Wacław Nałkowski. To on zainteresował Marię geografią społeczno-ekonomiczną i pomógł jej uzyskać Stypendium Kasy im. Mianowskiego, dzięki któremu mogła wyjechać na studia do Wielkiej Brytanii.
Zanim to nastąpiło, w 1910 roku spędziła kilka miesięcy w sanatorium w Zakopanem, które było modnym miejscem spotkań ówczesnej bohemy. Jednak to nie ziemiańska bogata elita artystyczna interesowała Marię. Prodemokratyczne i antyklerykalne poglądy Czaplickiej kierowały jej zainteresowania w inną stronę. W Zakopanem Maria poznała malarza Jana Rembowskiego – syna dzierżawcy z Wawrzyszewa – który uwiecznił ją na ilustracji „Anioły stoją na rodzinnych polach” jako androgenicznego, nagiego anioła.
Większe znaczenie miała jednak znajomość z Władysławem Orkanem, góralem z Gorców, poetą i pisarzem tworzącym w okresie Młodej Polski. Zachowana korespondencja pozwala domyślać się, że pomiędzy Marią a żonatym od kilkunastu miesięcy Orkanem wytworzyła się głęboka zażyłość, choć trudno jednoznacznie stwierdzić, czy przerodziła się ona w romans.

Z Oxfordu na Syberię
W listopadzie 1910 roku Czaplicka wyjechała do Anglii. Przez krótki czas studiowała w London School of Economics, ale dzięki rekomendacjom brytyjskich akademików przeniosła się do Oxfordu, gdzie w 1912 roku uzyskała dyplom z antropologii. W tym czasie jeden z oxfordzkich antropologów, R.R. Marret, zaproponował Marii usystematyzowanie wiedzy dotyczącej Syberii. Ponieważ większość materiałów – z oczywistych względów – dostępna była w języku rosyjskim i polskim, władająca oboma językami Czaplicka miała być najlepszą osobą do wykonania tego zadania. Już w 1914 roku wydano drukiem jej pracę „Aboriginal Siberia”.

Praca nad książką ukierunkowała zainteresowania Marii i zmotywowała ją do zorganizowania wyprawy badawczej na Syberię. Polakom ta kraina kojarzyła się jako miejsce zesłań i niewoli. Dla Czaplickiej podróż tam była jednak drogą do spełnienia naukowych ambicji i samorealizacji, pomimo ogromnych trudności organizacyjnych. Naukowy grant, jaki otrzymała na wyprawę, oczywiście nie wystarczył, antropolożka zaciągnęła długi, których nigdy nie spłaciła. Ale to właśnie ona, trzydziestoletnia kobieta z kraju, który nie istniał, była kierownikiem i organizatorem całej wyprawy.
Celem naukowym Czaplickiej były badania antropologiczne Ewenków, a także zgromadzenie kolekcji etnograficznej, którą planowało kupić Pitt Rivers Museum w Oxfordzie. Do wyprawy dołączyły jeszcze trzy osoby: Henry Usher Hall z University Pennsylvania Museum, który podobnie jak Maria miał robić pomiary antropocentryczne, malarka i fotografka Dora Curtis i ornitolożka Maud Haviland. Ostatecznie po wybuchu wojny Curtis i Haviland wróciły do Brytanii i Maria kontynuowała wyprawę wyłącznie z Henrym Hallem.

„My Siberian Year”
Podczas syberyjskiej wyprawy naukowcy przebyli prawie pięć tysięcy kilometrów w temperaturach sięgających momentami minus 60 stopni Celsjusza. Maria uczyła się tubylczych języków: samojedzkiego i jurackiego, przeprowadzała pomiary antropocentryczne rdzennych mieszkańców, nagrywała ich na fonogram i wykonała kilkaset zdjęć. Zebrała również pokaźną kolekcję etnograficzną, którą przekazała do Pitt Rivers Museum. Uczestniczyła w seansach szamańskich, badała zagadnienie zmiennej tożsamości płciowej szamanów, jak również histerii arktycznej.

Po powrocie w roku 1915 Czaplicka otrzymała stanowisko wykładowcy w Oxford School of Anthropology w miejsce powołanego na front Leonarda Buxtona. Była pierwszą w historii wykładowczynią antropologii w Oksfordzie i jedyną kobietą, która wykładała wówczas na uniwersytecie. Syberyjska wyprawa przysporzyła jej sporo popularności – Maria była zapraszana do wygłaszania wykładów, udzielała wywiadów, sama była bohaterką artykułów prasowych.
W 1916 roku wydała książkę „My Siberian Year” będącą rodzajem dziennika z podróży. Nie jest to publikacja naukowa, autorka opowiada w niej o swoich przygodach w tundrze, jednocześnie przytaczając dane antropologiczne, wyniki badań, obserwacje i wywiady terenowe. Nawet dla współczesnego czytelnika pozycja ta pozostaje pasjonującą lekturą i zdumienie budzi fakt, że została przetłumaczona na polski dopiero w 2013 roku.

Chłopcy wracają z wojny…
Jednak ta wspaniale rozwijająca się kariera nie zakończyła się sukcesem, jakiego doświadczył choćby kolega Marii po fachu, antropolog Bronisław Malinowski. W przypadku Czaplickiej w pełni sprawdziła się zasada, że w czasie wojny kobiety emancypują się, gdyż sytuacja zmusza je do przejęcia ról społecznych do tej pory dla nich niedostępnych, ale koniec konfliktu często oznacza konieczność wycofania się z zajętej przestrzeni społecznej. Kiedy Buxton wrócił z frontu na zajmowane wcześniej stanowisko, Czaplicka straciła pracę w Oxfordzie i mimo wyróżnień oraz pozytywnych opinii na temat jej pracy naukowej nigdy już nie otrzymała stałej posady na uczelni.
Nie powstało również planowane opracowanie naukowe syberyjskiej wyprawy. Miało to być wspólne dzieło Marii i Henry’ego Halla, z którym badaczkę w trakcie ekspedycji najprawdopodobniej połączył romans. Po zakończeniu wyprawy Amerykanin wrócił do Pensylwanii i nigdy nie zrealizował zadania.
W 1921 roku Maria Czaplicka popełniła samobójstwo, wypijając chlorek rtęci, którego używała do wywoływania zdjęć. Załamanie nerwowe mogło mieć wiele powodów. W 1919 roku nie otrzymała posady na Uniwersytecie Wileńskim. Nie udało jej się również utrzymać stanowiska na Uniwersytecie Bristolskim. Przegrała walkę o grant na upragnioną drugą wyprawę syberyjską. Za niespłacone długi Marii mogło nawet grozić więzienie. Ostatecznym ciosem miał być ślub Halla, jej syberyjskiego towarzysza, na który nawet nie została zaproszona. W testamencie poprosiła o przekazanie mu swoich materiałów badawczych z nadzieją na to, że Amerykanin opracuje naukowo ich wspólną wyprawę badawczą. Niestety, Henry Hall zagubił tę dokumentację i opracowanie nigdy nie powstało. Maria na szczęście nie była tego świadoma. Zmarła w Bristolu 27 maja 1921 roku.
Dla Marii. Ćwiczenia z wyobraźni historycznej
Muzeum im. Zofii i Wacława Nałkowskich w Wołominie jest muzeum biograficznym poświęconym rodzinie Nałkowskich. „Dom nad łąkami” to miejsce, w którym Wacław Nałkowski mieszkał m.in. ze swoją córką Zofią. W przestrzeń wypełnioną pamiątkami rodzinnymi kuratorki wprowadziły wystawę „Dla Marii. Ćwiczenia z wyobraźni historycznej”. Stworzono narrację o Czaplickiej korespondującą ze stałą ekspozycją. Opowieść nie jest prowadzona linearnie, bo to nie chronologiczny przebieg zdarzeń interesuje kuratorki, a właśnie luki w biografii naukowczyni. Wystawa prezentuje materialne i cyfrowe pamiątki po badaczce – jej listy do Orkana, zdjęcia z Syberii. Z kolei wokół białych plam w życiorysie Marii narrację snują współczesne artystki wizualne. Ich prace opowiadają o bohaterce w różny sposób, każda uruchomiła swoją własną „wyobraźnię historyczną”.

Nie wiemy, czy Maria Czaplicka kiedykolwiek była w Wołominie. Wiadomo jednak, że Wacław Nałkowski był dla niej ważną postacią, pewnym jest też, że przyjaźniła się z jego córką Zofią. Przestrzeń ekspozycyjną otwiera opowiadanie napisane specjalnie na potrzeby wystawy przez Sylwię Chutnik, która wyobraziła sobie spotkanie Marii i Zofii w „Domu nad łąkami”. W dalszej części budynku pojawiają się fotografie portretowe obu kobiet oraz zdjęcia, które Czaplicka robiła na Syberii: fotograficzny fryz z grupą reniferów, brutalna z dzisiejszego punktu widzenia fotografia zabitych w ofierze psów, portret szamana oraz portret Miczychy, niezwykle ważnej dla wyprawy autochtonki, tłumaczki i przewodniczki. Zdjęcia te na stałe są elementem zbiorów Pitt Rivers Museum w Oxfordzie.


Znalazły się tu również kolaże Kamy Sokolnickiej, która czerpie inspiracje z odnalezionych fotografii, materiałów archiwalnych i pamięci wizualnej. Artystka przygląda się funkcjonowaniu obrazów w różnych epokach, kontekstach i opowieściach. W jej pracach pamięć jest obecna nie tylko w sposobie ich odbioru, lecz także w ich własnej historii łączącej to co minione z teraźniejszością. Z kolei haft jest głównym medium kolejnej artystki, Moniki Drożyńskiej. W „Domu nad łąkami” oglądamy jej tkaniny, na których haftem dokumentuje elementy dnia codziennego – drobne zdarzenia, obserwacje, codzienne zapiski. Twórczość Agnieszki Brzeżańskiej zwraca się ku pierwotności, ezoteryce, archaicznym formom religijności oraz myśli szamańskiej, szczególnie tej związanej z kobiecością. Maria Czaplicka badała syberyjski szamanizm i relacje ze światem duchów. Również Agnieszka Brzeżańska eksploruje w swojej twórczości granice między światem ludzkim i nie-ludzkim. Na wołomińskiej wystawie artystka prezentuje trzy ceramiczne prace, z których każda jest hybrydą – połączeniem człowieka i mitologicznej istoty, czy nawet człowieka i rośliny.

Kolektyw Baumgart Baumgart Studio
Anna i Agata Baumgart to kolektyw artystyczny, w którego skład wchodzą matka i córka. Artystki tworzą spekulatywne rekonstrukcje i alternatywne scenariusze pamięci kobiet. Narzędziem badawczym w ich przypadku jest wyobraźnia, a stworzone przez nich narracje mogły (choć nie musiały) być rzeczywiste. Dotyczy to również wystawy w „Domu nad łąkami”. Dla Anny Baumgart, która również jest kuratorką wystawy, emocja, afekt, domysły są równie ważnym elementem konstruowania koncepcji ekspozycji jak rzeczywiste zdarzenia, gdyż otwierają istniejące źródła historyczne na reinterpretacje i umieszczają je w nowych kontekstach.

Agata Baumgart prezentuje w Wołominie cykl ilustracji w formie slajdów opowiadających o życiu Marii. Slajdy zostały przygotowane w technice, która upodabnia je do przeźroczy z pierwszej połowy XX wieku, jakich Czaplicka używała podczas wykładów. Artystka prezentuje również pracę „Maria spotyka hiperobiekt” – kilkumetrowy sztandar z grafiką przedstawiającą postać badaczki, nad którą unosi się symbol nieoczywistej rzeczywistości, której nie można kontrolować. W ostatnim pomieszczeniu muzeum widz może obejrzeć esej wizualny Anny Baumgart opowiadający o relacji Marii Czaplickiej z Miczychą – jej eweńską przewodniczką. Próbuje w nim zbadać, na ile historia relacji między Marią a Ewenką, mimo że wydarzyła się na początku XX wieku, jest uniwersalną opowieścią o relacjach władzy w tworzeniu opisów świata.
Maria – inspiracja
Maria przegrała z realiami świata i czasów, w jakich żyła. Rówieśniczka Marii, Cezaria Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa, w 1933 roku została kierowniczką Katedry Etnografii Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Może więc i Czaplickiej udałoby się pokonać przeciwności losu, gdyby nie odebrała sobie życia? Tego się już nie dowiemy… Jasnym jest natomiast, że naszą powinnością jest pielęgnowanie pamięci o badaczce, której życie i dorobek do dziś pozostaje inspiracją dla badaczy i artystów.
Jolanta Boguszewska
Wystawa „Dla Marii. Ćwiczenia z wyobraźni historycznej”, czynna do 31.10.2026 r.
Organizator: Muzeum Zofii i Wacława Nałkowskich w Wołominie
Kuratorki: Anna Baumgart, Beata Żurawska
Foto: o ile nie zaznaczono inaczej, Bartosz Górka, dzięki uprzejmości Muzeum Zofii i Wacława Nałkowskich
Wystawa została dofinansowana ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego

