Fotografia na przestrzeni wieków (4). Pierwsze oszustwa fotograficzne i narodziny propagandy wizualnej

Od momentu wynalezienia fotografii w 1839 r. medium to uchodziło za obiektywne odbicie rzeczywistości. W porównaniu do malarstwa, które zawsze zawierało element subiektywnego spojrzenia autora pracy, fotografia wydawała się neutralna i prawdziwa. Dość szybko jednak i ta dziedzina uległa próbom manipulacji i ostatecznie stała się niezwykle skutecznym narzędziem propagandy.

Jednym z pierwszych świadectw manipulacji w historii fotografii jest słynne zdjęcie Rogera Fentona z wojny krymskiej, przedstawiające dolinę znaną później jako Dolina Cienia Śmierci. Fenton, uznawany za jednego z ojców fotoreportażu, wykonał w 1855 r. fotografię ukazującą teren z zalegającymi na nim kulami armatnimi, które pozostały po bitwie w trakcie wojny krymskiej.

Pierwsze oszustwa fotograficzne i narodziny propagandy wizualnej

Zachowało się jednak inne ujęcie z tego samego miejsca, na którym kul armatnich jest zdecydowanie mniej. Wszystko wskazuje więc na to, że Fenton zainscenizował kolejny kadr, układając dodatkowe kule na drodze, aby uczynić obraz bardziej dramatycznym.

Pierwsze oszustwa fotograficzne i narodziny propagandy wizualnej

To kluczowy moment w historii medium – okazuje się, że fotografia, uchodząca przecież za wiarygodny i obiektywny dokument, mogła być kreowana i reżyserowana. W tym przypadku manipulacja obrazem nastąpiła jeszcze przed wyzwoleniem migawki, poprzez ingerencję w scenę, nie zaś w gotowy obraz. Jednak już kilka lat później opracowano metody, które umożliwiały manipulację po wykonaniu zdjęcia, co zapoczątkowało erę wizualnych fałszerstw.

Najgłośniejszym przykładem tej praktyki jest fotografia Abrahama Lincolna z 1860 r., w której głowę prezydenta precyzyjnie doklejono do ciała innego polityka, Johna C. Calhouna. To było już świadome kształtowanie wizerunku przez fotomontaż, rodzaj PR-owskiej „chirurgii”.

Pierwsze oszustwa fotograficzne i narodziny propagandy wizualnej

O ile Fenton modyfikował jedynie zastane elementy rzeczywistości, aby wzmocnić dramatyzm wojny, o tyle twórcy portretu Lincolna manipulowali już obrazem, by stworzyć bardziej dostojny, „prezydencki” wizerunek.

Fotografia narzędziem propagandy

Na przełomie XIX i XX wieku obraz fotograficzny stał się masowy – wykorzystywany był w gazetach ilustrowanych, plakatach, ulotkach wyborczych. Władze państwowe doskonale wyczuły potencjał tego narzędzia.

Joseph Goebbels, minister propagandy Hitlera, wykorzystał potęgę obrazu ze skutecznością, jakiej wcześniej nie znano. To nie przypadek, że jednym z jego pierwszych kroków było przejęcie kontroli nad mediami wizualnymi. Każdy kadr był inscenizacją, której celem było budowanie mitu: przywódcy silnego, charyzmatycznego, niemal nadludzkiego. Fotografie, pozornie spontaniczne, stały się elementem perfekcyjnie skalkulowanej machiny psychologicznej. Fotografowie otrzymywali szczegółowe instrukcje jak należy fotografować przywódcę:

  • portrety pozowane w półmroku, z dramatycznymi światłocieniami;
  • tłumy kadrowane tak, by obejmowały tylko osoby reagujące entuzjastycznie;
  • aparat ustawiony poniżej twarzy, aby postać Hitlera nabrała monumentalnego charakteru;

Tego ostatniego zabiegu użyto również w filmie parodiującym dyktatora, w którym w jego postać wcielił się Charlie Chaplin, człowiek wyjątkowo drobnej postury. Zabieg skutecznie zamaskował niewielki wzrost aktora (165 cm).

Charlie Chaplin, kadr z filmu Dyktator (1940)

Radziecka propaganda posunęła się jeszcze dalej, czyniąc z fotografii instrument do kontroli pamięci zbiorowej. W ZSRR sztuka retuszu stała się narzędziem, które potrafiło nie tylko rozjaśnić w uśmiechu twarze robotników, ale też przenosić ludzi w niebyt. Osoby, które popadły w niełaskę, najpierw usuwano z kadru, potem z urzędów, a na koniec pozbawiano życia. Symbolem tej „sztuki znikania” stała się słynna fotografia Stalina spacerującego wzdłuż Kanału Moskwa –Wołga u boku szefa NKWD, Nikołaja Jeżowa. W pierwszej wersji zdjęcia Jeżow kroczy pewnie, uważnie słuchając wodza. W drugiej – tej rozpowszechnianej po jego aresztowaniu – po Jeżowie nie pozostał nawet ślad.

Ten sam los spotkał Lwa Trockiego, najpierw usuniętego z życia politycznego, a później z fotografii, w tym ze słynnej serii zdjęć Lenina przemawiającego na trybunie w 1920 r. W pierwotnej wersji na wszystkich ujęciach Trocki i Kamieniew stoją przy wejściu na mównicę, a w kolejnych „poprawianych” wariantach znikają kolejno, aż ostatecznie w oficjalnym obrocie pozostaje już tylko jeden z kadrów, z samotną sylwetką wodza rewolucji. Podobny los przypadł w udziale wielu ludziom zarówno ze środowisk opozycyjnych, jak i ze ścisłego kierownictwa NKWD.

Manipulacja obrazem nie była wyłącznie wynalazkiem reżimów totalitarnych. Zachodnie demokracje miały swoje własne, o wiele bardziej dyskretne, ale w pełni intencjonalne sposoby sterowania przekazem wizualnym:

USA – Franklin D. Roosevelt i ukrywanie niepełnosprawności.

W latach 30. amerykańska prasa unikała publikowania zdjęć pokazujących, że Franklin D. Roosevelt nie może chodzić o własnych siłach z powodu polio. I choć nie posuwano się przy tym do „wymazywania” ani do fotomontażu, był to element świadomego kreowania wizerunku, zgodny z intencją administracji.

Wielka Brytania – zdjęcia z Dunkierki (1940).

Dunkierka to portowe miasto we Francji, gdzie w 1940 roku rozegrała się jedna z kluczowych operacji II wojny światowej. Podczas tzw. operacji „Dynamo” wojska alianckie, głównie brytyjskie, zostały ewakuowane drogą morską po okrążeniu przez armię niemiecką. Brytyjskie Ministerstwo dopuszczało do publicznego przekazu tylko te fotografie, które pokazywały bohaterską ewakuację, ale nie pokazywały chaosu, paniki ani ogromu strat. Niektóre fotografie kadrowano tak, aby nie było widać porzuconego sprzętu i zniszczonych pojazdów.

Francja – kreowanie wizerunku de Gaulle’a

W czasie wojny i tuż po niej francuskie plakaty oraz fotografie wykorzystywane przez rząd podlegały cenzurze. Manipulowano światłem i kompozycją kadru, aby de Gaulle wydawał się wyższy i bardziej postawny (podobnie jak w przypadku Hitlera).

Historia tych manipulacji – od bardzo subtelnych korekt kadru, przez cenzurę, aż do brutalnego wymazywania ludzkich życiorysów – pokazuje, jak szybko fotografia przestała być jedynie mechanicznym odwzorowaniem rzeczywistości. Z czasem przeobraziła się w instrument niezbędny do sprawowania i utrzymania władzy, w medium zdolne nie tylko utrwalać, lecz także kreować i zmieniać rzeczywistość. Ten potencjał dostrzegły rządy wszystkich krajów. Jedni wykorzystywali fotografie do budowania mitów, inni do pogrzebania czyjejś obecności w historii, ale wszyscy robili to w celu modelowania opinii publicznej.

wis




Opublikowano

w

,

Tagi:

Przegląd prywatności
Dla Kultury

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Ściśle niezbędne ciasteczka

Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.

Ciasteczka stron trzecich

Ta strona korzysta z Google Analytics do gromadzenia anonimowych informacji, takich jak liczba odwiedzających i najpopularniejsze podstrony witryny.

Włączenie tego ciasteczka pomaga nam ulepszyć naszą stronę internetową.