Moulin de la Galette – od prowincjonalnej tancbudy do ikony paryskiej bohemy

Na wzgórzu Montmartre, które dziś jest jedną z najbardziej malowniczych dzielnic Paryża, znajduje się miejsce owiane legendą – Moulin de la Galette. Jeszcze na początku XIX wieku Montmartre było ubogą wioską, w której stało kilkadziesiąt wiatraków. Codzienne życie utrudniały strome uliczki, niebezpieczne pokopalniane osuwiska, brak bieżącej wody i słabo rozwinięta komunikacja. Można tam było jednak tanio wynająć mieszkanie lub pracownię. W efekcie Montmartre stało się jednym najważniejszych miejsc dla paryskiej bohemy artystycznej, przyciągającym malarzy, poetów i muzyków z całego kraju.

Jean Baptiste Camille Corot, Wiatrak w Montmartre, 1840–1845

Początki Moulin de la Galette sięgają czasów, gdy Montmartre nie było jeszcze częścią wielkiego, nowoczesnego miasta, lecz miało charakter wsi pełnej winnic, pól i niewielkich wiatraków. Wokół dawnego młyna zaczęło rozwijać się miejsce rozrywki – knajpa, w której mieszkańcy okolicy spotykali się w niedziele, aby tańczyć, rozmawiać i odpoczywać po tygodniu pracy. Tańczono na świeżym powietrzu, a biesiadowano przy stołach ustawionych w ogrodzie. Serwowano tam lokalne wino i proste przekąski, w tym popularne wówczas placki galette, od których wzięła się nazwa lokalu. W tym miejscu nie obowiązywał formalny podział klasowy typowy dla eleganckich salonów Paryża – spotykali się tu robotnicy, rzemieślnicy, studenci i drobni mieszczanie, a zabawa miała charakter spontaniczny i wspólnotowy.

Wąskie uliczki, drewniane domki, widok na miasto i nieformalna atmosfera zaczęły już w drugiej połowie XIX wieku przyciągać artystów. Nie bez znaczenia były też niskie czynsze i swoboda obyczajowa. W kolejnych latach zamieszkali tu i zaczęli tworzyć najwięksi mistrzowie tacy jak: Eugène Delacroix, Paul Cézanne, Pablo Picasso, Amedeo Modigliani. Maurice Utrillo i wielu innych. Magia tego miejsca urzekła również Auguste’a Renoira, którego obraz „Bal w Moulin de la Galette” uczynił ze zwykłej niedzielnej zabawy estetyczny ideał nowoczesnego życia miejskiego.

Auguste Renoir, Bal w Moulin de la Galette

Bal w Moulin de la Galette powstawał etapami, w przełomowym okresie życia Renoira. Po latach biedy i niepowodzeń, doświadczeniu wojny francusko-pruskiej (1871), odrzuceniu przez Salon oraz utracie swojej ulubionej modelki Lise Tréhot, malarz w 1873 roku otrzymał wsparcie marszanda
Paula Duranda-Ruela oraz krytyka Théodore’a Dureta, co umożliwiło mu wynajęcie pracowni na wzgórzu Montmartre. Tam, stworzył z pamięci pierwszy szkic Moulin de la Galette – zapowiedź przyszłego arcydzieła.

Wybór miejsca był nieprzypadkowy. Artysta mieszkał wówczas na Montmartre i dobrze znał atmosferę Moulin de la Galette – bywał tam regularnie, obserwował ludzi, światło sączące się przez liście drzew i swobodę niedzielnych zabaw. To doskonały temat do realizacji impresjonistycznych poszukiwań: ruch tańczących postaci, migotliwe refleksy światła na twarzach i sukniach oraz żywe relacje między ludźmi. Renoir nie chciał tworzyć anonimowej sceny rodzajowej – zależało mu na uchwyceniu prawdziwego środowiska, które współtworzył. Dlatego postaci przedstawione na obrazie Bal w Moulin de la Galette nie są przypadkowymi modelami, lecz konkretnymi osobami z kręgu artysty: przyjaciółmi, modelkami i bywalcami Moulin de la Galette. Dzięki temu kompozycja zyskuje wymiar niemal dokumentalny.

Wśród rozpoznawalnych i zidentyfikowanych postaci znajdują się m.in. malarze: Norbert Goeneutte (1) i Pierre Franc-Lamy (2) , a także Georges Rivière (3), bliski przyjaciel Renoira, późniejszy biograf impresjonistów. Przy stole w centralnej części obrazu widzimy dwie młode kobiety, siostry Jeanne (4) i Estelle (5), stałe bywalczynie ogrodu tanecznego. Starszą z sióstr, Jeanne, znamy z innego znanego obrazu Renoira – Huśtawka (1876 ).

Niektóre z kobiecych sylwetek można rozpoznać także na innych płótnach Renoira, co potęguje wrażenie, że mamy do czynienia z pewnym zamkniętym, dobrze sobie znanym kręgiem osób. Postaci nie są przypadkowymi elementami dekoracji – każda z nich wnosi do sceny swoją indywidualność i subtelną relację z innymi. Dzięki temu obraz przestaje być jedynie impresją ruchu i światła, a staje się czymś znacznie bardziej osobistym – malarskim zapisem wspólnoty, która współtworzyła artystyczny klimat Montmartre’u lat siedemdziesiątych XIX wieku.

Pierre-Auguste Renoir nie był jedynym artystą, który dostrzegł malarską atrakcyjność tego miejsca. W ogrodzie tanecznym bywali też inni twórcy epoki, którzy postanowili uchwycić jego energię. Henri de Toulouse-Lautrec przedstawia Moulin de la Galette, lecz w tonie o wiele cięższym i bardziej dusznym. Artysta oddzielił tańczących od grupy osób siedzących, co sprawia wrażenie izolacji i sugeruje bardziej obserwację niż uczestnictwo.

Henri de Toulouse-Lautrec, Moulin de la Galette,1889

Również Pablo Picasso, jeszcze jako młody artysta, sportretował wnętrze lokalu w gęstej, niemal dusznej atmosferze, gdzie tłum zdaje się pochłaniać jednostkę. Scena wydaje się ciasna, nieco klaustrofobiczna, tłum postaci zlewa się w zwartą masę, w której jednostka traci wyrazistość. Krytycy zwracają uwagę, że twarze są często zarysowane szkicowo, z wyraźnym akcentem na kontur i deformację, co zapowiada późniejsze eksperymenty artysty. Postaci nie tworzą wspólnoty w sensie emocjonalnym – ich spojrzenia mijają się, relacje wydają się powierzchowne, a atmosfera bardziej napięta niż radosna. Zamiast radosnego święta wspólnoty mamy tu raczej studium miejskiej anonimowości.

Pablo Picasso, Moulin de la Galette, 1900

Analiza tych wizji prowadzi do wniosku, że wyjątkowość ujęcia Renoira nie wynikała jedynie z różnicy stylu, lecz z różnicy doświadczenia. O ile inni patrzyli na Moulin de la Galette z dystansu, jako przenikliwi obserwatorzy, o tyle Renoir zdawał się być częścią tej sceny. Nie dokumentował egzotycznego dla siebie środowiska, ale malował ludzi, których znał, z którymi rozmawiał, śmiał się i spędzał czas. Być może właśnie dlatego jego obraz pulsuje autentyczną radością i ciepłem – nie jest studium tłumu, lecz portretem wspólnoty. Renoir wszedł w relacje z bohaterami swojej kompozycji, pozwolił sobie na bliskość i emocjonalne zaangażowanie. Możliwe więc, że tylko on mógł przedstawić to miejsce w tak świetlisty i osobisty sposób, ponieważ tylko on czuł się w nim u siebie – nie jako widz, lecz jako uczestnik.

W kolejnych latach Montmartre oraz Moulin de la Galette zyskiwały na popularności. Wąskie uliczki rozbrzmiewały śmiechem, muzyką i ożywionymi dysputami, a wzgórze przyciągało kolejnych artystów. Z biegiem lat miejsce to obrastało zabudową – najpierw nieśmiało, potem coraz odważniej – jakby przeczuwano, że nieuchronnie zostanie wchłonięte przez rozrastającą się metropolię i utraci swoją odrębność. Nowe kamienice piętrzyły się tam, gdzie dawniej rosły ogrody i winnice, a brukowane drogi zastępowały piaszczyste ścieżki.

Wejście do Moulin de la Galette, ok. 1875–1885

A jednak jeszcze przez długi czas Montmartre zdradzało swój wiejski rodowód. Wystarczyło obejść zabudowania i wyjść na tyły dawnego młyna, by ujrzeć resztki surowej, niemal prowincjonalnej rzeczywistości: nierówne parcele, drewniane płoty, skrawki ziemi opierające się naporowi cegły i kamienia. W tym kontraście – między rodzącą się dzielnicą artystów a upartą pamięcią wsi – krył się urok miejsca, które na moment zawisło pomiędzy przeszłością a przyszłością, nie chcąc do końca oddać się żadnej z nich.

Na tyłach Moulin de la Galette, fotografia z okilic roku 1900

Moulin de la Galette pozostaje jednym z najczytelniejszych symboli minionej epoki. Przestało być jedynie lokalem rozrywkowym, a stało się portretem wspólnoty i zapisem emocji. Co ciekawe, restauracja funkcjonuje do dziś, serwując klasyczne dania kuchni francuskiej, lecz w jej menu próżno szukać skromnych placków galette, od których przecież wzięła się nazwa i legenda tego miejsca.

Claude Monet, Galette | 1882

Paradoksalnie współczesne Moulin de la Galette zdaje się bardzo oszczędnie czerpać z własnego dziedzictwa, jakby nie w pełni ufało sile tej opowieści. Czyżby przegrało z prestiżem i rozpoznawalnością Moulin Rouge, które – choć młodsze i o bardziej komercyjnym, mniej spontanicznym rodowodzie – stało się globalnym symbolem paryskiej rozrywki? A może prawdziwa legenda Moulin de la Galette nie potrzebuje marketingu, bo żyje tam, gdzie narodziła się naprawdę – w obrazach, które na zawsze zatrzymały jej klimat?

Moulin de la Galette,
fot. Marilane Borges, CC BY 2.0, Wikimedia Commons

wis


Opublikowano

w

,

Tagi:

Przegląd prywatności
Dla Kultury

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Ściśle niezbędne ciasteczka

Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.

Ciasteczka stron trzecich

Ta strona korzysta z Google Analytics do gromadzenia anonimowych informacji, takich jak liczba odwiedzających i najpopularniejsze podstrony witryny.

Włączenie tego ciasteczka pomaga nam ulepszyć naszą stronę internetową.