Relacja między Biblią, teologią i sztuką nie jest jednostronna. Tekst biblijny i wiara chrześcijańska przez stulecia dostarczały sztuce tematów, symboli i narracji, z kolei obrazy i rzeźby realnie wpływały na rozumienie tekstów oraz na kształtowanie się doktryny w świadomości wiernych. Ikonografia nie była jedynie ilustracją Objawienia, lecz jednym z jego najważniejszych interpretatorów, szczególnie tam, gdzie Pismo Święte pozostawiało przestrzeń niedookreśloną.

Jednym z najbardziej rozpoznawalnych motywów chrześcijańskiej ikonografii jest scena Pokłonu Trzech Króli. Trzech dostojnych mężczyzn w egzotycznych strojach składa dzieciątku dary – złoto, kadzidło i mirrę. Jakże silnie obraz ten jest zakorzeniony w kulturze. Czy jednak Biblia faktycznie potwierdza, że było ich trzech? Odpowiedź brzmi: nie! I to „nie” doskonale pokazuje, jak niedopowiedziany tekst został wypełniony przez wyobraźnię, sztukę i teologię.
Ilu było mędrców?
Ewangelia według św. Mateusza stanowi jedyne źródło nowotestamentowe opisujące przybycie mędrców do Betlejem. Autor posługuje się terminem μάγοι (magoi), który oznaczał uczonych astrologów lub magów pochodzących z kręgu kultury perskiej lub babilońskiej. Tekst nie sugeruje ani królewskiego statusu przybyszów, ani ich liczby. Jedyną wskazówką liczbową w tekście były dary: złoto, kadzidło, mirra. Artyści zaczęli więc intuicyjnie utożsamiać liczbę darów z liczbą ofiarodawców. To był zabieg prosty i wygodny narracyjnie.
Trójka była też teologicznie „czysta”, w kulturze chrześcijańskiej ma znaczenie symboliczne i dogmatyczne. Przede wszystkim kojarzona jest z Trójcą Świętą stanowiącą fundamentalną kategorię wiary chrześcijańskiej. Ponadto sprzyja budowaniu kompozycji obrazu i jego narracyjnej czytelności. Jeden mędrzec klęczy przed Dzieciątkiem, drugi składa dar, trzeci oczekuje… Układ ten stał się niemal schematem ikonograficznym. W miarę jak takie przedstawienia były powielane, w wyobraźni odbiorców utrwaliło się przekonanie, że mędrców było właśnie trzech.

nieukończony obraz Leonarda da Vinci
Transformacja mędrców w królów
Trzeba było zmierzyć się z jeszcze jednym dość istotnym problemem: mędrcy z Ewangelii byli narracyjnie „niewygodni”. Byli to uczeni zajmujący się astrologią, dziedziną potępianą przez Kościół. Jednocześnie to właśnie oni pierwsi rozpoznają Mesjasza. Ta pozornie sprzeczna sytuacja stwarzała trudność zarówno teologiczną, jak i ikonograficzną. Jak przedstawić postaci, które w tradycji chrześcijańskiej należały do świata zakazanego, a na obrazie miały pełnić funkcję tak kluczową?
Trzeba było znaleźć sposób, by uporządkować ich status, łagodząc napięcie wynikające z pogańskiej profesji. Dokonano „teologicznego montażu” i zestawiono opis mędrców z fragmentami Starego Testamentu, które mówią o królewskim hołdzie oddawanym Mesjaszowi. W ten sposób uporano się z potencjalnymi nieścisłościami, wskazując przy okazji, że Chrystus jest królem nie tylko Izraela, ale całego świata, a prawdziwa władza ziemska powinna być podporządkowana Boskiej.

Imiona przybyszów
Utrwalenie imion trzech królów – Kacpra (Gaspara), Melchiora i Baltazara – jest równie ciekawym etapem procesu, w którym narracja ewangeliczna została doprecyzowana przez tradycję pozabiblijną, a następnie skodyfikowana w sztuce i kulturze ludowej. Imiona te nie pojawiają się w Nowym Testamencie. Zaczynają funkcjonować dopiero w późnej starożytności i we wczesnym średniowieczu. Anonimowi mędrcy zostali więc przekształceni w konkretne postaci, co pozwoliło na traktowanie ich jako niemal świętych świadków Bożego Narodzenia.
Ciekawym przykładem jest Mozaika „Pokłon Mędrców” znajdująca się w bazylice Sant’Apollinare Nuovo we włoskiej Rawennie, datowana na okolice 520 roku. Przybysze są już podpisani imionami, ale jeszcze ubrani w zwykłe spodnie, krótkie tuniki i czapki frygijskie – jak wędrowcy lub uczeni, a nie jak monarchowie. To kolejny, pośredni etap interpretacji ewangelicznej historii.

W ikonografii na przestrzeni wieków każdy z królów stopniowo otrzymał przypisane mu cechy – wiek, strój, kolor skóry i dar. To pozwalało przedstawiać ich jako reprezentantów całej ludzkości: młodości, dojrzałości i starości, a także trzech znanych w średniowieczu kontynentów.
Proces ten pokazuje, w jaki sposób sztuka aktywnie kształtowała chrześcijańską tradycję, redukując pierwotną otwartość narracji ewangelicznej i sprowadzając ją do jednego, powszechnie akceptowanego wariantu, który z czasem stał się integralnym elementem teologicznej narracji.
wis
