Józef Wilkoń malował obrazy, tworzył ilustracje do książek, zajmował się grafiką, rzeźbił, a w ostatnim czasie postanowił dodatkowo uwiecznić swoje prace na porcelanie. I to właśnie efekty najnowszych artystycznych poszukiwań możemy podziwiać w Pałacu w Radziejowicach, gdzie trwa wystawa „Sztuka ognia i koloru. Białe złoto Józefa Wilkonia”.

fot. DlaKultury.pl
Wilkoń zrealizował projekt wraz z Fabryką Porcelany AS Ćmielów, zakładem z bogatymi tradycjami. Gdy spotkał po raz pierwszy Adama Spałę, właściciela ćmielowskiej fabryki, miał 92 lata. Wszedł na nowy, nieznany sobie teren odważnie i śmiało, z głową pełną pomysłów i gotowością do pracy i eksperymentowania.
Artysta opracował własną technikę, łącząc 24-karatowe płynne złoto z „mokrą” farbą ceramiczną. Malowanie wysokotemperaturowymi farbami na porcelanie nie jest sprawą łatwą. Obiekty wypalane są po kilka razy, bo konkretne farby potrzebują różnych temperatur. Strat jest bardzo dużo, w fabrykach porcelany sięgają one 70-90 proc. Łatwo dochodzi do pęknięć. Nic dziwnego, że Adam Spała podczas wypalania obiektów śledził proces, nie bacząc na porę dnia i nocy. Na bieżąco relacjonował Józefowi Wilkoniowi, jak się sprawy mają, czy udało się uzyskać pożądany kolor, czy nie doszło do uszkodzenia itd.
▼ Dalsza część artykułu pod materiałem filmowym ▼
Na wystawie w Radziejowicach podziwiać można wiele niezwykłych eksponatów. Główną atrakcją jest porcelanowe biurko. To 31 ręcznie wykonanych porcelanowych płyt umieszczonych na drewnianym stelażu z dębu czarnego. Są na nich uwiecznione wizerunki koni i pawi – tak popularnych dla twórczości Wilkonia motywów. Mebel powstawał przez dwa lata, od 2022 do 2024 roku.

Na ekspozycji zaprezentowano również niezwykły serwis do kawy zdobiony owadami – na filiżankach znalazły się muchy, ważki, komary. Są też piękne patery i płyty z obrazkami koni, smoków, kolorowych pawi, słoni, tygrysów, małp, ptaków, żuków, much i ważek. Wszystko bajecznie piękne, utrzymane w charakterystycznej dla artysty stylistyce. Wilkoń ożywia barwne plamy, za pomocą kilku ruchów pędzla nadaje im kształt. Później dochodzą już tylko drobne detale, które decydują o ostatecznej formie.
– Nadal uprawiam kult plamy, jestem wierny tej technice – mówił Wilkoń podczas otwarcia wystawy. To nie ułatwiało prac ze złotem, które artysta wprowadzał do swoich obrazków. Zgodnie z zasadami, złoto należy nakładać bezpośrednio na porcelanę. Skoro jednak wcześniej musiała powstać plama, należałoby zeskrobać farbę w miejscach, które planowano docelowo pokryć złotem. – To mnie przerażało! Pomyślałem: może uda się jakoś wcisnąć to złoto? – wspominał artysta. Tak też się stało. Kilka sztuk porcelany w trakcie prób pękło, ale ostatecznie ta zupełnie nowa formuła się przyjęła.

Detale na porcelanę nanosi się specjalnymi cienkimi rurkami. Rurki muszą być utrzymane w czystości, by odkładające się wewnątrz farby nie zapychały kanału. Trzeba je na bieżąco przepychać igłami i drucikami. To żmudna praca, w dodatku jej ostateczne efekty można zobaczyć dopiero po wypaleniu naczynia. Wtedy bowiem dopiero widać, jaki w rzeczywistości udało się uzyskać kolor. Złoto reagowało też w różny sposób z różnymi farbami. – Wprowadziłem do techniki malowania na porcelanie element przypadkowości, który w mojej twórczości jest tak istotny – mówił WIlkoń.
Mimo długiego całkowitego procesu, samo malowanie przez Wilkonia jednego obrazka trwa kilka minut. – Po to 70 lat uczyłem się malowania, by teraz stworzyć rysunek w ciągu pięciu minut – żartował Wilkoń podczas otwarcia wystawy.

Przygoda z porcelaną nie zaspokaja aspiracji 96-letniego artysty. Podkreśla on, że ma jeszcze sporo pomysłów do zrealizowania. Kolejny jest na finiszu – to ilustracje do zbioru gawęd szlacheckich Henryka Rzewuskiego „Pamiątki Soplicy”. Chce też wrócić do malowania sztalugowego i do farb olejnych.
Wystawa porcelany z rysunkami Wilkonia w pałacu w Radziejowicach będzie czynna do połowy lipca. Można ją oglądać codziennie, wstęp jest bezpłatny. Wizytę w pałacu warto połączyć ze spacerem po okolicznym parku, który zachwyca o każdej porze dnia i roku, a zakończyć odpoczynkiem przy posiłku czy pysznej kawie z szarlotką w pałacowej restauracji. To sposób na udany dzień. Polecamy!
Monika Borkowska

