Jak Vermeer widziałby kobietę z połowy XIX w., czyli „Camille” Moneta

Obraz Camille, znany również jako Kobieta w zielonej sukience, to praca Claude’a Moneta z 1866 roku. To właśnie to płótno przyniosło malarzowi sukces na najważniejszej francuskiej wystawie – paryskim Salonie, który był dla artystów przepustką do sukcesu.

Jak Vermeer widziałby kobietę z połowy XIX w., czyli Camille Moneta - Kobieta w zielonej sukience
Claude Monet, Camille, 1866

Obraz jest portretem naturalnej wielkości (wymiary pracy to 231×151 cm). Przedstawia Camille, przyszłą żonę Moneta, dziewiętnastoletnią wówczas pannę, która pozowała mu do obrazów. Kobieta ubrana jest w długą, powłóczystą zieloną spódnicę w czarne pasy, górna partia garderoby to z kolei ciemna narzutka wykończona futerkiem. Postać wyłania się z ciemnego tła. A właściwie wybija się jej oświetlona jasna twarz i zieleń pofałdowanej tkaniny.

To właśnie suknia wprawiła w zachwyt krytyków i publiczność odwiedzającą Salon w 1866 roku. Zauroczył ich jedwabisty materiał, który – jak zaznaczali – nawiązywał do prac starych mistrzów. Faktura gładkiej, odbijającej światło tkaniny w kontrastowym zestawieniu z futrzanym wykończeniem mięsistej narzutki budzi zachwyt. Ubranie oddaje ruch modelki. Ma się wrażenie, jakby kobieta szła szybkim, zdecydowanym krokiem i nagle zastygła w zalotnej pozie, podczas gdy materiał sunie za nią jeszcze siłą rozpędu. Słychać niemalże szum tkaniny ciągnącej się po posadzce.

Pochwał pracy Moneta nie szczędził sam Emil Zola, piewca naturalizmu w literaturze, który miał słabość do malarstwa realistycznego. „Biorąc pod uwagę zaledwie suknię – jest zarówno miękka i mocna. Delikatnie ciągnie się, jest żywa, całkiem wyraźnie mówi nam coś o tej kobiecie. Nie jest suknią lalki, w którą owinięte są marzenia muzułmanów: jest to delikatny, prawdziwy jedwab” – pisał o obrazie. „Zaprawdę, to jest prawdziwy temperament i mężczyzna w tej grupie eunuchów!” – podsumował pisarz.

Postać z obrazu postrzegano jako uosobienie modnej, awangardowej damy. Zderza się tu faktycznie tradycja z nowoczesnością. Z jednej strony dzieło jest hołdem oddanym dawnym mistrzom takim jak Johannes Vermeer czy Rembrandt van Rijn, a z drugiej – przedstawia ikonę współczesnej artyście kobiecości.

Ale to nie to płótno miało być, wedle założeń Moneta, hitem paryskiego Salonu w 1866 roku. Przez całą zimę artysta szykował do wystawienia innej pracy, Śniadania na trawie (Le Déjeuner sur l’herbe), które zaczął malować wiosną 1865 roku. Dzieło mierzyło ponad cztery na sześć metrów i miało być hołdem dla Edouarda Maneta, którego obraz o tym samym tytule wystawiony w 1863 roku stał się obiektem krytyki. Projekt Moneta został jednak odłożony tuż przed inauguracją Salonu, malarz zdawał sobie sprawę, że nie zdąży ukończyć pracy i postanowił na szybko namalować coś w zmian. W ten sposób, jak głosi wieść, w cztery dni stworzył słynny portret, który przyniósł mu sławę i uznanie.

Camille była nie tylko modelką, ale – jak to często bywało w kręgach artystów – również kochanką Moneta. Była od niego o siedem lat młodsza. Związku nie akceptował ani ojciec, ani ciotka malarza. Było to o tyle ważne, że łożyli oni na utrzymanie Claude’a. Udawał więc, że porzucił kochankę z dzieckiem (tak, mieli już syna) i pomieszkiwał czasowo u ciotki. Ostatecznie jednak w 1870 roku poślubił dziewczynę. Wkrótce potem para wyjechała do Londynu.

Claude Monet, Camille na łożu śmierci, 1879- DlaKultury.pl
Claude Monet, Camille na łożu śmierci, 1879

Jednak nie było im dane cieszyć się długo szczęściem. W 1875 roku Camille zachorowała, a we wrześniu 1879 roku zmarła. Miała 32 lata. Przyczyna śmierci nie jest jasna, pojawiają się różne wersje – gruźlica, rak, nieudana aborcja. Jeszcze zanim odeszła, Monet namalował ją na łożu śmierci. Odejście żony odcisnęło silne piętno na psychice twórcy. Pisał do przyjaciela Camille’a Pissarro: „Jestem przybity, nie wiem, co robić, ani jak zdołam zorganizować sobie życie z dwójką dzieci”.

Camille była muzą artysty. Portretował ją wielokrotnie – w japońskim stroju, z parasolem na tle błękitnego nieba, w ogrodzie, na plaży w Trouville czy w scenie nad rzeką. Z jej udziałem powstało około pięćdziesiąt prac. Fakt, że mimo upływu czasu wciąż go inspirowała, dowodził, jak silne uczucie do niej żywił. Taka miłość nawet gdy znika – pozostawia po sobie widzialny ślad.

 Claude Monet, Kobieta z parasolką (Portret żony z synem), 1875

Monika Borkowska


Opublikowano

w

Tagi:

Przegląd prywatności
Dla Kultury

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Ściśle niezbędne ciasteczka

Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.

Ciasteczka stron trzecich

Ta strona korzysta z Google Analytics do gromadzenia anonimowych informacji, takich jak liczba odwiedzających i najpopularniejsze podstrony witryny.

Włączenie tego ciasteczka pomaga nam ulepszyć naszą stronę internetową.