Wszystkie barwy muzyki. Jak Radziejowice stały się letnią stolicą polskiej kultury

Niedzielny koncert godny był finału radziejowickiego festiwalu! Wspaniały program, wspaniali wykonawcy! W pierwszej części wieczoru malezyjska pianistka Magdalene Ho i orkiestra Filharmonii Łódzkiej pod batutą Pawła Przytockiego zagrali oszałamiająco koncert Mozarta. Wieczór zakończyła IV symfonia Mahlera w wykonaniu tejże orkiestry i sopranistki Hanny Sosnowskiej-Bill. To była bajka!

Magdalene Ho, Radziejowice 2026
Magdalene Ho, fot. DlaKultury.pl

Pianistka z Malezji nie olśniła wieczorową suknią z cekinami ani wieczorowym makijażem. Wyszła na scenę jak na próbę, w brązowych szerokich spodniach i czarnej koszuli. Jest drobniutka i niziutka, jak dziecko. Od razu zasiadła przed instrumentem i cierpliwie czekała na wejście fortepianu, poprawiając grzywkę, która co chwila opadała jej na oczy. Orkiestra zaczęła z przytupem, a gdy solistka dołączyła do zespołu, publiczność oniemiała. Wszyscy zastygli w swojej pozie i pozostali w bezruchu już do końca utworu.

To był XIII Koncert fortepianowy C-dur Mozarta. Spod malutkich palców instrumentalistki posypały się prawdziwe perły! Jej gra była hipnotyzująca! Wszystkie nuty wybrzmiewały w punkt, wydobyła z instrumentu piękną barwę, doskonale kontrolowała siłę uderzenia, moc dźwięku, długość jego trwania. Potrafiła z lekkością oddać klimat jasnych mozartowskich fraz, ale cudnie wypadła też w przepełnionej liryzmem części drugiej. Ona nie grała, ona wyśpiewywała kolejne motywy, budując przy tym spójną narrację całości. Obsługiwała klawiaturę niemal bezwzrokowo. Skoncentrowana była tylko i wyłącznie na muzyce, jakby zapomniała, że jest scena, publiczność… Miało się wrażenie, że schowała się za firaną gęstych włosów, by unikać rozpraszających widoków i oddać się na dobre muzyce.

Magdalene Ho
fot. DlaKultury.pl

Chyba nie czuła się komfortowo wśród ludzi. Na scenę wychodziła, by zagrać. Po występie szybko wracała za kulisy. Nie nawiązywała kontaktu wzrokowego, nie mówiąc już o werbalnym. Nie jest wylewna, zdaje się być zamknięta w sobie. Była jednak w stanie całkowicie pochłonąć uwagę publiczności, która zastygła, by nie uroić nawet jednej nuty. Cały przekaz zawarła w muzyce. To jest język, w jakim pianistka się komunikuje, którym wyraża wszystko, co potrzeba. Magdalene Ho zyskała międzynarodową sławę po wygranej w Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Clary Haskil w 2023 r. Miała wówczas 19 lat. Dziś studiuje u Dmitrija Alexeeva w Royal College of Music i coraz więcej koncertuje, dzieląc scenę z uznanymi muzykami.

Solistka miała podczas niedzielnego występu doskonałych partnerów! Łódzka orkiestra, którą poprowadził Paweł Przytocki, jest w świetnej formie. Muzycy koncertowali niedawno w Niemczech, budząc zachwyt tamtejszej publiczności. Odnieśli sukces i trudno się dziwić, są perfekcyjnie przygotowani. Zagrali cudownie! Występ był doskonale zsynchronizowany, zarówno jeśli chodzi poszczególne sekcje, jak i współpracę z solistką. Ale rytm to dopiero początek. Ile tam było barw, subtelności, liryzmu, bajkowych wizji! Muzycy malowali wprost dźwiękami, co szczególnie widoczne było w IV Symfonii G-dur Gustava Mahlera, która jest niezwykle wdzięczną materią. Różni się od pozostałych mahlerowskich symfonii, nie jest tak monumentalna, ciężka od brzmienia i gęstych faktur. Przebija z niej radosny, sielankowy nastój podkreślany przez wyraziste muzyczne motywy, które pięknie wyeksponowali łódzcy filharmonicy.

Magdalene Ho
Magdalene Ho, fot. Bartosz Szustakowski

Dyrygent mistrzowsko poprowadził orkiestrę. Miałam okazję słuchać nie tylko koncertu, ale i fragmentu próby. Ile taktu, ciepła, zrozumienia i szacunku miał dla muzyków! Jak klarownie i przejrzyście przedstawiał swoją wizję utworu! Przytocki kieruje łódzką filharmonią od dziewięciu lat, miał więc sporo okazji, by pracować z zespołem i realizować rozmaite projekty. Ta praca właśnie przynosi wspaniałe owoce. On sam pięknie opowiada o czasie spędzonym w łódzkiej instytucji. Podkreśla, że to niezwykła przygoda, która wniosła również do jego życia wiele dobra.

Paweł Przytocki, Radziejowice 2026
fot. Bartosz Szustakowski

Przepiękne pożegnanie z Radziejowicami zgotowali nam organizatorzy! Festiwal zakończył się z przytupem. To był piękny czas, mieliśmy w ciągu ośmiu festiwalowych dni okazję posłuchać dużych i małych składów, muzyki dawnej i współczesnej, klasyki i rozrywki, podziwialiśmy wielkie gwiazdy i wschodzące talenty. Nie zabrakło doskonałej pianistyki w wykonaniu uczestników Konkursu Chopinowskiego i zupełnie nietypowych zestawień instrumentów. W tym czasie odbyło się czternaście koncertów na dwóch scenach. To ogromne przedsięwzięcie!

Kolejna odsłona wydarzenia dopiero za rok, ale – jak mówił Paweł Kos-Nowicki, dyrektor Domu Pracy Twórczej w Radziejowicach – przyszłoroczny program jest już prawie dopięty. W związku z tym, że w 2027 roku przypada dwusetna rocznica śmierci Ludwiga van Beethovena, nie zabraknie utworów tego wielkiego kompozytora. Nie pozostaje nam nic innego, jak czekać z wytęsknieniem na kolejną edycję, zaglądając w międzyczasie do Radziejowic. Bo tu dzieje się bardzo dużo przez okrągłych dwanaście miesięcy. Do zobaczenia!

Monika Borkowska


Opublikowano

w

Tagi:

Przegląd prywatności
Dla Kultury

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Ściśle niezbędne ciasteczka

Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.

Ciasteczka stron trzecich

Ta strona korzysta z Google Analytics do gromadzenia anonimowych informacji, takich jak liczba odwiedzających i najpopularniejsze podstrony witryny.

Włączenie tego ciasteczka pomaga nam ulepszyć naszą stronę internetową.