Od martwego komara po historię Fryderyka Wielkiego. Adolph Menzel, niestrudzony obserwator

Był samoukiem. Na akademii sztuk pięknych spędził tylko pół roku. Uznał, że proces kształcenia przebiega tam zbyt wolno. Był bacznym obserwatorem rzeczywistości. Malował w sposób reportażowy, fotograficzny. Pochylał się nad każdym tematem, od martwego komara poprzez robotników w hucie po wielką historię. Mowa o Adolphie Menzlu, jednym z najbardziej znanych malarzy niemieckich XIX w.

Adolph Menzel, fot. Bundesarchiv, Bild 183-R30367 / CC BY-SA 3.0 DE, Wikimedia Commons

W Muzeum Narodowym trwa właśnie wystawa prac artysty. Składa się na nią ok. 150 obiektów. Twórczość Menzla jest niezwykle bogata, obejmuje grafikę, rysunek i malarstwo. Mnóstwo w niej stylów i odwołań, od elementów realistycznych po spojrzenie typowo impresjonistyczne. Nic dziwnego, malarz żył 90 lat, a aktywny zawodowo pozostawał przez 75 lat.

Menzel (1815-1905) urodził się we Wrocławiu. Gdy miał 15 lat, jego rodzina przeprowadziła się do Berlina. Ojciec zapewne był już świadom talentu syna i wiedział, że trudno będzie mu zrobić karierę w rodzinnym mieście. Chciał dla niego jak najlepiej, dlatego podjął decyzję o wyjeździe do stolicy. Życie pisze jednak złożone scenariusze, rok później rodzic zmarł, a chłopak musiał zarobić na utrzymanie matki i rodzeństwa. Przejął więc rodzinny warsztat litograficzny i zajął się pracą.

Poza schematami

Jego malarska przygoda zaczęła się od rysunku, później przyszedł czas na inne techniki – litografię, akwafortę, gwasz, akwarelę. Uprawiał też malarstwo olejne. Był samoukiem, na berlińskiej akademii spędził zaledwie parę miesięcy. Porzucił uczelnię, bo uznał, że proces edukacji jest zbyt powolny, że traci zbyt dużo czasu. Jego płótna cechowało niezwykle swobodne podejście, uczył się w ten sposób sztuki malarskiej, sprawdzał, testował. To poczucie wolności towarzyszyło mu, dopóki malował na własne potrzeby. Gdy jednak zaczął wystawiać prace na sprzedaż, narzucił sobie większy rygor.

Moritzhof
Adolph Menzel, Ogródek piwny restauracji Moritzhof.

Wyróżniał się już samym wyglądem. Był niewielkiej postury, źródła mówią, że miał 140-150 cm wzrostu. Nie było to bez znaczenia dla jego dzieł. – Postaci, motywy, rysowane były z nieco obniżonej perspektywy, albo podwyższonej, kiedy stawał na krześle, by widzieć to, co dzieje się nad głowami osób, które znajdowały się przed nim – mówił podczas wykładu muzealnego Piotr Borusowski, kustosz w gabinecie rycin i rysunków MNW, kurator wystawy.

Nosił płaszcz, w którym – jak głosi anegdota – wszytych było osiem kieszeni, każda na innej wielkości szkicownik. Papier i ołówek starał się bowiem mieć zawsze pod ręką. Choć zdarzało mu się rysować także na przypadkowych kartkach papieru, na programach koncertów i teatrów, w przewodniku po berlińskim ZOO a nawet na tyle rachunku z gospody, na którym widać spis towarów, które zamówił (na kwicie widniały takie pozycje jak kanapki z jajkiem, ciastka, piwo i lemoniada).

Szkicował chorobliwie. Rysunki były dla niego jak notatki. Z zapalczywością odtwarzał jeden szczegół, jak gdyby chciał prześwietlić go na wylot. Wystarczy choćby przywołać pracę, na której widać kobiecy kapelusz w najróżniejszych ujęciach pokrywających całą stronę karty – można ją obejrzeć na warszawskiej wystawie. „Notował” też przypadkowo spotkane twarze, które później wykorzystywał w większych pracach. Poszukiwał doskonałości, dlatego jednego modela potrafił uwieczniać wiele razy.

Fotograficzne relacje

Rysował ludzi, ich garderobę, elementy wystroju wnętrz, motywy architektoniczne. Wszystko to służyło mu potem za wzór, gdy tworzył większe kompozycje. Pod tym względem bardzo przypominał Jana Matejkę, który również zbierał w swoich szkicownikach detale zaobserwowane podczas podróży po Europie, znalezione w księgach, w muzeach i pałacach, na ulicach i w galeriach, na obrazach dawnych mistrzów, by wykorzystywać je później na wielkich płótnach opowiadających historię Polski.

Menzel traktował jednak rysunek jako coś więcej niż dokumentację. Nie był to tylko środek do celu, a pełnoprawna forma artystycznego wyrazu. Nawet w ołówku potrafił oddać zmieniające się światło. Lubił wracać do rysunków także wtedy, gdy uznał, że już stuprocentowo opanował sztukę malarską.

Fragment wystawy

To, co wyróżnia prace artysty, to swego rodzaju reportażowość. Ma się wrażenie, że to filmowe „stop-klatki”. Uwagę przykuwa m.in. litografia „Pościg na krętych schodach”, gdzie dwóch mężczyzn w historycznych strojach skrada się, by podjąć walkę. Jeden znajduje się na górze, drugi na dole. Nie widzą się, ale wiedzą o swoim istnieniu. Są uzbrojeni, nikt nie ma wątpliwości, jakie są ich zamiary. Czuć napięcie, jakie im towarzyszy, w uszach dźwięczy cisza, choć chwilę wcześniej zapewne słychać było kroki odbijające się echem niczym w studni. Za moment staną przed sobą, twarzą w twarz i sprawy przybiorą dynamiczny obrót.

Adolph Menzel, Pościg na krętych schodach
Adolph Menzel, Pościg na krętych schodach

Ale nie mniej intrygujące są obserwacje scen najpospolitszych, przykładem jest inna litografia, „Dama czytająca przy kominku”. Mamy tu wnętrze arystokratycznego salonu z tapetami, płaskorzeźbami. Na zdobionym kominku stoją kandelabry. Bohaterką kadru jest pogrążona w lekturze młoda kobieta zajadająca jabłko lub gruszkę. Ta praca to niezwykła gra światłocieni. Zachwycające jest, jak w technice litograficznej artysta zdołał odmalować blask świec! Z jakim namaszczeniem oddał wszystkie detale pokoju, elementy kobiecej garderoby, finezyjne kształty mebli.

Adolph Menzel, Dama czytająca przy kominku
Adolph Menzel, Dama czytająca przy kominku

A „Dziewczyna czytająca gazetę” z 1886 roku? Jej charakterystyczna poza wydaje się tak znajoma! Doskonały obserwator codzienności kolejny raz udowodnił, jak przenikliwe jest jego spojrzenie. Ciekawe są też zabiegi, jak ten w scenie z ogrodu zoologicznego, gdzie autor pracy wywraca do góry nogami perspektywę. Rysunkowy kadr wychodzi z zagrody niedźwiedzi znajdującej się w głębokiej niecce. Rozpalone ciekawością twarze turystów spoglądają z góry na zwierzęta. Kto tu jest oglądany?

Adolph Menzel, Dziewczyna czytająca gazetę
Adolph Menzel, Zagroda niedźwiedzi w ogrodzie zoologicznym

Spoglądał z ciekawością na takie elementy codzienności, do których nikt nie przywiązuje wagi, jak choćby dwa studia komara. Jeden szkic, gdy owad był jeszcze żywy, drugi – wykonany już po tym, gdy dokonał żywota. Opatrzył to komentarzem: „Dwa dni później – martwy”.

rysunki

Od realizmu do impresjonizmu

Na warszawskiej wystawie przeważają rysunki i grafiki, ale zaprezentowano też prace w innych technikach, m.in. akwarele, gwasz, pastel czy obrazy olejne. Przykładem tych ostatnich jest m.in. „Kolej berlińsko-poczdamska” z 1847 r. To prawdziwy teatr natury spowitej zachodzącym słońcem. Odcienie rdzawej zieleni pomieszanej z brązami i świetlistością nieba dają niezwykle piękny efekt. W tle – zarys Berlina. Na pierwszym planie mknie lokomotywa zostawiająca za sobą kłęby dymu. Ciszę natury przełamuje technika. Warto zwrócić uwagę na motywy, które są tu jedynie nakreślone, nie wycyzelowane, odtworzone z dbałością o szczegóły, a zdawkowo zasugerowane. Reszty dokonać miała wyobraźnia widza.

Adolph Menzel, Kolej berlińsko-poczdamska
Adolph Menzel, Kolej berlińsko-poczdamska

Niezwykle wciągające jest także inne płótno, „Sypialnia artysty w mieszkaniu przy Ritterstrasse” z 1847 r. Również ten obraz malowany był na własny użytek, nie z myślą o sprzedaży. Jest niezwykle intymny, tchnie spokojem i ciszą. Sypialnia jest bastionem prywatności, miejscem, w którym malarz czuje się bezpiecznie i swobodnie, które otula go swoim ciepłem. Wyraźnie oddzielona jest tu przestrzeń prywatna od zewnętrznego świata, który rozpościera się za oknem. I tu również światło staje się jednym z głównych bohaterów – odbija się na satynowej lekkiej narzucie łóżka czy w obrazie wiszącym na ścianie.

Adolph Menzel, Sypialnia artysty w mieszkaniu przy Ritterstrasse
Adolph Menzel, Sypialnia artysty w mieszkaniu przy Ritterstrasse

Z kolei akwarela i gwasz „Kobieta spacerująca wokół fontanny w ogrodzie zdrojowym w Kissingen” z 1885 r. prezentuje damę w jednym z ogrodów popularnego uzdrowiska. Perspektywa sugeruje, że artysta uchwycił modelkę z okna jednego ze stojących tam budynków. Wiele uwagi poświęcił detalom, ale nie odmalowywał ich zbyt realistycznie. Mamy za to feerię kolorów i świetlnych refleksów. Pachnie tu już impresjonizmem w najczystszej postaci!

Adolph Menzel, Kobieta spacerująca wokół fontanny w ogrodzie zdrojowym w Kissingen
Adolph Menzel, Kobieta spacerująca wokół fontanny w ogrodzie zdrojowym w Kissingen

Dorobek Menzla jest ogromny. To pierwsza tak duża wystawa artysty w kraju, mimo że w polskich muzeach znajduje się wiele jego prac. Trafiły do krajowych instytucji po II wojnie światowej w wyniku politycznych ustaleń, na mocy których w granicach Polski znalazł się m.in. Dolny Śląsk. Dużo można by mówić o wyjątkowości dzieł artysty. Są piękne, bogate w detale, zaskakujące, jak choćby te, w których bawi się perspektywą. To apoteoza codzienności, ma się poczucie, jakby wręcz podglądał otoczenie. Warto zobaczyć rysunki, grafiki i obrazy na żywo, zatopić się w świecie Menzla, pochylić się nad drobiazgami, zachwycić warsztatem, pięknem przedstawień i zwyczajnie zatrzymać w biegu codzienności.

Monika Borkowska

Wystawy / Muzeum Narodowe w Warszawie

mecenas kultury


Opublikowano

w

Tagi:

Przegląd prywatności
Dla Kultury

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Ściśle niezbędne ciasteczka

Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.

Ciasteczka stron trzecich

Ta strona korzysta z Google Analytics do gromadzenia anonimowych informacji, takich jak liczba odwiedzających i najpopularniejsze podstrony witryny.

Włączenie tego ciasteczka pomaga nam ulepszyć naszą stronę internetową.