Szymanowski, Bacewicz i Kilar inaugurują nowy sezon w Filharmonii Narodowej

Filharmonia Narodowa ma 125 lat! Uroczysta inauguracja nowego sezonu rozpoczęła jednocześnie obchody jubileuszu. Program koncertu wypełniły utwory wyłącznie polskich kompozytorów – Karola Szymanowskiego, Grażyny Bacewicz i Wojciecha Kilara. Blask i przepych, boleść i cierpienie, awangarda, góralski folklor – tak różnorodne treści złożyły się na pierwszy koncert sezonu.

Filharmonia na karcie pocztowej z roku 1901

Od 1901 roku wiele się zmieniło, ale muzyka wciąż wypełnia przestrzeń gmachu przy ulicy Jasnej. – Przez ten czas rytm naszego życia zmienił się nie do poznania: dziś jest szybszy, głośniejszy, oddziałuje na nas więcej bodźców niż na gości Filharmonii Warszawskiej u zarania ubiegłego stulecia. A jednak potrzeba, by na chwilę zwolnić, doświadczyć piękna i przeżyć prawdziwe wzruszenie, pozostaje dziś równie żywa jak wtedy. Świadczy o tym również rosnące zainteresowanie naszymi koncertami. W minionym sezonie osiągnęliśmy rekordową frekwencję na poziomie 95 procent – mówiła Zofia Zembrzuska, dyrektorka Filharmonii Narodowej, otwierając nowy sezon.

Wszystkie utwory, które znalazły się w programie koncertu, miały w przeszłości prawykonanie w warszawskiej Filharmonii, a Krzesany Wojciecha Kilara, który zamykał sobotni występ, był jej nawet zadedykowany. Kompozycje zostały napisane w minionym stuleciu, co przesądza o języku muzycznej wypowiedzi. Są przy tym bardzo różnorodne, słychać w nich modlitewne tony, żałość, ale z drugiej strony także żywiołowość góralskiego folkloru.

Szymanowski, Bacewicz i Kilar inaugurują nowy sezon w Filharmonii Narodowej

Wieczór rozpoczął Veni creator (Przyjdź Stworzycielu), słynny hymn do ducha świętego na sopran, chór, organy i orkiestrę, którego parafrazy dokonał Stanisław Wyspiański. Napisany został cztery lata później niż Stabat mater, które stanowiło kolejny punkt programu. I choć mogła pojawić się pokusa, by odwrócić kolejność, prezentując dzieła zgodnie z chronologią i zakończyć pierwszą część wieczoru z przytupem, okazałym, pełnym mocy finałem, jakim kończy się Veni creator, to jednak zdecydowano się zwieńczyć pierwszą połowę koncertu uduchowionym, kontemplacyjnym Stabat Mater.

Veni Creator napisany został okazji otwarcia zreformowanej warszawskiej Wyższej Szkoły Muzycznej, której Szymanowski był rektorem. Sam kompozytor nazwał utwór „sporą awanturą na orkiestrę i chór” i „uroczysto-efektowną bujdą”, której – jak zaznaczał – nie lubił. Ale po prawykonaniu dzieła napisał już, że brzmi ono „nadzwyczaj efektownie”. Siła i moc bije z tej kompozycji. Pojawiają się tam również pewne nawiązania do zakopiańskiego folkloru. Jest to spore wyzwanie dla solistki (w tej roli wystąpiła Ewa Vesin), która musi skutecznie przebić się przez orkiestrę, ale także – jak mówił podczas spotkania z publicznością dyrektor chóru Bartosz Michałowski – dla chórzystów, którzy śpiewają chwilami bardzo głośno, nie zawsze w wygodnych rejestrach.

Stabat mater tymczasem sięga po najgłębsze pokłady ludzkiej emocjonalności. Ból, modlitwa, żal, bezbrzeżny smutek – wszystko to odnaleźć można w tym niezwykłym utworze. Przy czym cierpienie matki Jezusa opłakującej pod krzyżem swego syna to archetyp cierpienia jako takiego, które towarzyszy ludzkości od zarania dziejów. Utwór napisany był na zamówienie Bronisława Krystalla, przedsiębiorcy i mecenasa sztuki, który chciał upamiętnić w ten sposób swoją zmarłą kilka lat wcześniej żonę. W międzyczasie jednak zmarła również siostrzenica samego Szymanowskiego, Alusia Bartoszewiczówna, co wstrząsnęło całą rodziną, w tym kompozytorem. Dziewczynka bawiła się w ogrodzie zakonnym, gdy spadła na nią kamienna figura św. Stanisława Kostki, powodując śmiertelny uraz głowy. Przeżycia z tego okresu wpłynęły na kształt i wymowę utworu.

Kompozycja składa się z sześciu części. Przebija z niej cierpienie, żal, współczucie. Z bólu w sztuce rodzi się prawdziwe piękno, tak było i w tym przypadku. Soliści (Magdalena Schabowska, Agata Schmidt i Hubert Zapiór), chór i orkiestra doskonale oddali ten nastrój. Bartosz Michałowski zaznaczał, że w Stabat mater chórzyści muszą wykazać się jeszcze większą uważnością niż w Veni creator, zadbać tu trzeba o nieskazitelną intonację, wyśpiewać w sposób pełny subtelne piano, utrzymać tonację w części IV, którą chór wykonuje a cappella i jednocześnie przekazać głębię wyrazu dzieła, jego poetykę i moc.

Drugą część wieczoru otworzył II Koncert wiolonczelowy Grażyny Bacewicz. „Dzieło eksponuje nieoczywiste i zaskakujące brzmienia orkiestry w formie mozaikowo zestawionych plam barwnych, podczas gdy partia wiolonczeli, według słów kompozytorki «jest nitką wiążącą całą muzykę w jakiś [nadrzędny] sens»” – pisał Robert Losiak we wprowadzeniu do koncertu. Bacewicz napisała utwór w 1962 r. na zamówienie hiszpańskiego wirtuoza Gaspara Cassadó. Ten jednak, jak pisała w liście do przyjaciółki, „nie rozumie jej muzyki i nie wie, co z nią zrobić”, bo „nigdy nie grał nowszej muzyki”. Z prawykonania wyszła niezadowolona. W ostatni weekend w roli solisty wystąpił wiolonczelista niemiecko-francuskiego pochodzenia, Nicolas Altstaedt. Ciekawe, co powiedziałaby kompozytorka o jego wykonaniu. Bo publiczność była zachwycona, czemu dała wyraz długimi i gorącymi oklaskami.

Na finał – Wojciech Kilar i poemat symfoniczny Krzesany, malarska wizja Tatr… Prowadzący orkiestrę Krzysztof Urbański przed wykonaniem kompozycji pokusił się o zapowiedź – przybliżył publiczności swoje spojrzenie na utwór, przywołując filmowe ujęcia. „To pejzaż Tatr, majestatyczny, szeroki, piękny, czasem nieco groźny. Na zakończenie utworu pojawia się melodia ludowa w wykonaniu instrumentów smyczkowych. Wyobraźmy sobie zbliżenie kamery na kapelę góralską, stopniowo kamera się oddala, prezentując szerszy kadr i pojawia się jarmark, może Krupówki… Na koniec w kadrze wyłaniają się Tatry” – mówił Urbański. Nie da się faktycznie uciec od skojarzeń filmowych, utwór jest plastycznie odmalowaną wizją gór, nakreśloną barwnym, niezwykle pięknym muzycznym językiem. W ostatnich taktach do muzyków dołączyły dzieci, które grały na perkusjonaliach. W tym mocnym finale było wszystko – dzwonki wypasanych owiec, jarmarczny hałas, przytupy tancerzy, dzikość natury.

Koncert został doskonale przyjęty przez słuchaczy. W ich żywych reakcjach jest jakiś rodzaj szczerości. Ma się wrażenie, jakby traktowali Filharmonię jako coś swojego, nie zimny gmach wypełniony obcymi ludźmi, ale przestrzeń, z którą związani są emocjonalnie. I oni sami nie są bezimiennymi obserwatorami, wyrażają swoje uczucia, czasem bardzo żywo. Podczas sobotniego koncertu nagrodzili burzą oklasków Magdalenę Schabowską, która w ostatniej chwili zastąpiła w Stabat Mater niedysponowaną Sylwię Olszyńską, wyrażając swoje uznanie dla jej wykonania w tak złożonej sytuacji (zmiana nastąpiła w ostatniej chwili). Z podobną reakcją spotkała się grupa dzieci, które pojawiły się w utworze Kilara. Kilka razy na scenę powracał wiolonczelista Nicolas Altstaedt, przyzywany oklaskami przez słuchaczy.

Tak ciepło przyjęta inauguracja to wspaniała zapowiedź całego sezonu. A jest na co czekać, między październikiem a czerwcem zaplanowano 72 koncerty symfoniczne i chóralne oraz 21 kameralnych, nie licząc wydarzeń ujętych w cyklach Scena Muzyki Polskiej, Koncerty Czwartkowe czy koncerty familijne. Wśród wyjątkowych gości, którzy zagrają przy ul Jasnej, będzie m.in. BBC Symphony Orchestra, pojawi się tu również wielu wybitnych solistów. Z kolei 6 i 7 listopada, dokładnie w dniu 125-lecia Filharmonii, odbędzie się prawykonanie Polaris Grażyny Pstrokońskiej-Nawratil, napisane specjalnie na zamówienie Filharmonii Narodowej z okazji jubileuszu. Artystycznych doznań w tym sezonie z pewnością nie zabraknie.

Monika Borkowska

mecenas kultury


Opublikowano

w

Tagi:

Przegląd prywatności
Dla Kultury

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Ściśle niezbędne ciasteczka

Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.

Ciasteczka stron trzecich

Ta strona korzysta z Google Analytics do gromadzenia anonimowych informacji, takich jak liczba odwiedzających i najpopularniejsze podstrony witryny.

Włączenie tego ciasteczka pomaga nam ulepszyć naszą stronę internetową.