„Gotyk w Karpatach”. Średniowieczna sztuka potrafi zadziwić

Jak oglądać sztukę średniowiecza? Jest dość specyficzna, pełna symboli. Sporo w niej umowności. Przeważa tematyka religijna. Nic dziwnego, że wiele osób czuje do niej dystans i gdyby miało wybrać między XIX-wiecznym malarstwem a sztuką średnich wieków, zdecydowałoby się na to pierwsze. Jest jednak nie mniej ciekawa i fascynująca, o czym przekonacie się, oglądając wystawę „Gotyk w Karpatach” w krakowskim Muzeum Narodowym.

Gotyk w Karpatach. Średniowieczna sztuka potrafi zadziwić - DlaKultury.pl
Retabulum z Šiby (koło Bardejowa), ok. 1380, ©DlaKultury.pl

Zgromadzono tu około stu obrazów i rzeźb z okresu późnego średniowiecza. Można obejrzeć z bliska eksponaty, które na co dzień są trudno lub wręcz zupełnie niedostępne. Pochodzą z muzeów i kościołów z dziesięciu krajów i mają dowieść wspólnych tendencji w sztuce regionu Karpat, rozumianego szeroko – jako teren „z górami w tle”. Okazuje się, że góry nie dzieliły, a łączyły. Przełęcze i górskie szlaki umożliwiały wędrówki, głównie w celach handlowych. Przy okazji jednak przenikały trendy artystyczne. Wokół Karpat działały podobne warsztaty, obrazy i rzeźby transportowane były we wszystkie strony. Nic dziwnego, że w regionie widoczne są silne estetyczne powiązania.

W czasach średniowiecza nie rozgraniczano rzeźby i obrazu, traktowano obie dziedziny jak jedną kategorię, miały nawet wspólną nazwę – imago. Również określenia zawodów – malarz i rzeźbiarz – używane były dowolnie. Obraz z czasów gotyku miał sporo wspólnego z rzeźbą – na drewnianą deskę nakładano podkłady z klejów, farb, metalowych folii. Tła były grawerowane, wyciskano na malunku ornamenty. Nierzadko nakładano na niego dodatkowe elementy – szaty, korony. W pracy rzeźbiarza z kolei dużo było czynności malarskich. Nakładanie polichromii na rzeźbę nie różni się technologicznie od wykonywania malowidła na desce – tłumaczy kurator wystawy dr Wojciech Marcinkowski. Poza tym obrazy i rzeźby funkcjonowały często na jednej przestrzeni, na przykład w głównym miejscu kościołów, w retabulum ołtarzowym, czyli w dekoracyjnej ścianie umieszczonej za stołem ołtarzowym. Retabula powstawały zazwyczaj w jednym warsztacie, co zmuszało ich twórców do pewnej przemienności funkcji.

Koronacja Panny Marii przez Trójcę świętą,
ok. 1480, fot. DlaKultury.pl
Męczeństwo św. Stanisława, fragment,
początek XVI w., fot. DlaKultury.pl

Kręta droga do zbawienia

Człowiek średniowiecza traktował swoje życie jak ulotną chwilę. Działo się tak nie bez powodu – wojny, epidemie i głód skutecznie skracały życie ludzi żyjących w tamtych czasach. Krucha i nietrwała ziemska egzystencja motywowała do działań, które miały zapewnić zbawienie. Różne ścieżki miały prowadzić do celu. Fundowano na przykład rzeźby czy malowidła zdobiące wnętrza świątyń, kaplic i klasztorów. Płacili za nie królowie, dworzanie, biskupi, opaci oraz możne rody. Wierzono, że taka darowizna wykupi od kary za popełnione grzechy, że ofiara złożona Bogu zwyczajnie się zwróci. Z takich pobudek fundowane były również eksponaty tworzące krakowską wystawę.

Kopia krucyfiksu ze Spisza, oryginał z okolic roku 1350, fot. DlaKultury.pl

Ale zbawienie mogła też zapewnić wiara – żywa i gorąca. Starano się ją w sobie wzbudzać różnymi sposobami. Jednym z nich było wprowadzanie się w stan współcierpienia z ukrzyżowanym Jezusem. Wizualne obrazy męki przemawiały do wyobraźni mas. Kopia krucyfiksu ze Spisza, który powstał około 1350 roku, zwraca uwagę grubą warstwą zakrzepniętej na przedramieniu krwi, która wypływała z ran w przedziurawionych gwoździami dłoni. Jeszcze mocniejsze wrażenie na oglądających robi Krucyfiks z Sybina, zwany Siedmiogrodzkim, który powstał po 1500 roku. Ogromne znaczenie mają tu detale. Siateczka żył na nogach, żebra zarysowujące się na torsie, wszystko to jest niezwykle realistyczne, potwierdza, że Jezus to nie idea czy wyobrażenie, a Bóg w ludzkiej postaci. Jeszcze bardziej uderzające jest jednak przedstawienie przedramion ukrzyżowanego. Widać naciągniętą nienaturalnie przez kołek wbijany w dłoń skórę. W stopach grube kołki rozparły tkankę, w efekcie wokół niego powstało w ciele zgrubienie. Aż dziw bierze, że takie elementy artysta był w wstanie uwydatnić w drewnie… Te wszystkie zabiegi miały pomóc wiernym zbliżyć się do cierpiącego Zbawcy i wczuć się w jego ból.

Krucyfiks z Sybina, detal, po 1500, fot. DlaKultury.pl

Cierpienie cierpieniem, ale musi być… pięknie!

Obserwowanie oznak męki miało wzbudzać współcierpienie, ale z drugiej strony w sporej części eksponatów z tego okresu brak emocji odmalowanych na twarzach. Czasem gesty były bardziej wyraziste niż sama mimika. Tak jest choćby w przypadku rzeźby ze Spisza z ok. 1500 roku – „Opłakiwanie Chrystusa”. Ciało zdjętego z krzyża Jezusa osuwa się z ramion Maryi. Poza nią są jeszcze cztery postaci. Ich twarze nic nie mówią. Nie są oczywiście radosne, ale nie są też nadzwyczaj smutne, nie widać w nich bólu, cierpienia, żalu. Są natomiast niezwykle urodziwe. Być może daje tu o sobie znać tzw. „styl międzynarodowy”, nazywany też „stylem miękkim”, występujący w gotyku zwłaszcza w krajach Europy Środkowej. „Tematy do niedawna ujmowane ostro, szorstko, przy użyciu drastycznej deformacji ekspresyjnej, kształtowane są w sposób akcentujący piękno formy raczej niż dramatyczność przeżycia” – tak pisał o tym nurcie Jan Białostocki w kultowej książce „Sztuka cenniejsza niż złoto”.

„Gotyk w Karpatach” w krakowskim Muzeum Narodowym
Opłakiwanie Chrystusa, Spisz, ok.1500, fot. DlaKultury.pl

Styl ten wykształcił typ Pięknej Madonny, rzeźby przedstawiającej Matkę Boską z Dzieciątkiem. Maryja ma piękną, dziewczęcą niemalże twarz, postać jest smukła, spowijają ją kaskady opadających szat, które formują się w harmonijne struktury. I takich figur nie zabrakło na tej wystawie, Karpaty w okresie gotyku obfitowały bowiem w stojące Madonny.

W tamtych czasach popularne były w okresie wielkanocnym inscenizacje, które miały przybliżyć wiernym wydarzenia ostatnich dni życia Jezusa. Używano rzeźb, rzadziej obrazów, wywołujących wrażenie ruchu. I tak na przykład robiono konstrukcje umożliwiające wciąganie na linie posągu Chrystusa pod sklepienie kościoła, co miało symbolizować Wniebowstąpienie. W jednej z takich konstrukcji znalazła się rzeźba Jezusa ukrzyżowanego z… ruchomymi ramionami! Taki krucyfiks z około 1390 roku, pochodzący prawdopodobnie ze Spisza, możemy też obejrzeć na krakowskiej wystawie. W figurze, tu rozpiętej na krzyżu, można zmieniać układ rąk, aż do pozycji, gdy znajdą się wzdłuż ciała. Wtedy postać można włożyć do symbolicznego grobu.

Krucyfiks z ruchomymi ramionami, ok. 1390, fot. DlaKultury.pl

Wystawa przenosi nas w inne czasy, w inne miejsca. Ma się wrażenie, jakby świat zatrzymał się w miejscu. Stajemy przed dziełami sprzed ponad pięciuset lat, fascynującymi wytworami rąk ludzkich, które miały wzruszać, zachwycać, pogłębiać wiarę. W intymnie oświetlonej przestrzeni muzeum doznania się potęgują, z głośników wydobywa się cicha muzyka. Można się tu utwierdzić ostatecznie w przekonaniu, że sztuka średniowieczna nie jest martwą pamiątką po odległej epoce. Nadal potrafi poruszać i wywoływać emocje. Pewne inne, ale nie mniej silne.


Wystawa „Gotyk w Karpatach” w Muzeum Narodowym w Krakowie potrwa do 9 sierpnia 2026 r.

Link do wydarzenia: Gotyk w Karpatach – Muzeum Narodowe w Krakowie

Monika Borkowska

mecenas kultury


Opublikowano

w

Tagi:

Przegląd prywatności
Dla Kultury

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Ściśle niezbędne ciasteczka

Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.

Ciasteczka stron trzecich

Ta strona korzysta z Google Analytics do gromadzenia anonimowych informacji, takich jak liczba odwiedzających i najpopularniejsze podstrony witryny.

Włączenie tego ciasteczka pomaga nam ulepszyć naszą stronę internetową.