Potężna dawka najlepszej energii, wirtuozeria połączona z urzekającą skromnością i muzyczne podróże od paryskiego salonu po karaibskie plaże – za nami półmetek festiwalu w Radziejowicach. Zachwycający recital braci Hyuk i Hyo Lee na dużej scenie potwierdził ich profesjonalizm i artystyczną dojrzałość. Nic dziwnego, że polska publiczność kompletnie oszalała na punkcie tych młodych pianistów.

Takie koncerty jak recital braci Lee są potężną dawką najlepszej energii. Słuchacze mogą liczyć nie tylko na moc wrażeń estetycznych, świetne wykonanie i arcyciekawy repertuar, ale też na prawdziwą przyjemność płynącą z obcowania ze wspaniałymi ludźmi. Choć to artyści najwyższej miary, pozostają niezwykle skromni, ciepli i otwarci. Polacy mają do nich słabość także ze względu na życiowe wybory muzyków. Bracia pochodzą z Korei Południowej, ale zamieszkali w Polsce, ojczyźnie Chopina, by poznać tutejszą kulturę i język i przybliżyć się do ukochanego kompozytora.


Starszy, Hyuk, był finalistą Konkursu Chopinowskiego w 2021 roku. Rok później wrócił do Warszawy, zabierając ze sobą młodszego o siedem lat brata i tu zamieszkali. Obaj byli uczestnikami Konkursu Chopinowskiego w 2025 roku, doszli do trzeciego etapu. To oczywiście niejedyne sukcesy artystów, mają za sobą wygrane w innych międzynarodowych konkursach. Mówią płynnie po polsku, udzielają wywiadów, spotykają się z publicznością. Skradli na dobre serca polskich melomanów. Również w Radziejowicach zostali przyjęci niezwykle ciepło. Gromki aplauz otrzymali zanim jeszcze zasiedli do instrumentu. Publiczność dała w ten sposób wyraz swojej ogromnej sympatii. Po wykonaniu programu było już tylko goręcej, nagrodzono ich długimi owacjami na stojąco.
Występ zaczęli od Chopina, był to rodzaj hołdu złożonego kompozytorowi. Hyuk Lee wykonał Fantazję f-moll op. 49, a Hyo Lee Scherzo E-dur. Dalsza część koncertu miała już zupełnie inny, lżejszy charakter. Słuchacze, którzy do tej pory znali artystów głównie z Konkursu Chopinowskiego, teraz mogli zobaczyć ich w zupełnie innym repertuarze. Grali w duecie Fantazję na tematy z opery Porgy and bess George’a Gershwina w opracowaniu Percy’ego Graingera, Sześć karaibskich utworów Arthura Benjamina i Karnawał zwierząt Camille’a Saint-Saënsa.

Pianiści są biegli technicznie, doskonale interpretują muzykę i wykazują się ogromną wrażliwością. Zwłaszcza Hyuka cechuje niezwykła poetyka gry, bywa przejmująco liryczny, śpiewny, tkliwy i wzruszający. Bracia są ze sobą mocno zżyci, rozumieją się bez słów. To porozumienie przekłada się na warstwę muzyczną. Synchronizacja w przypadku tego duetu jest imponująca – dźwięki, ich długość i moc, barwa, są takie same. W środę zasiedli przy fortepianach marki Fazioli. Szkliste, kryształowe brzmienie górnych rejestrów instrumentów doskonale sprawdziło się w prezentowanym programie, zachwycająco wybrzmiało choćby Akwarium z Karnawału zwierząt. Miało się wrażenie, jakby światło rozpraszało się w toni wody, skrzyło się blaskiem… zupełnie jak na obrazach impresjonistów. To była podróż przez rozmaite muzyczne style, z elementami jazzu, karaibskiego folku i egzotycznych rytmów. Okazuje się, że pianiści czują się w tym repertuarze równie dobrze jak w programie chopinowskim.

Ciekawe historie wiążą się z samymi utworami, które były prezentowane podczas koncertu. Karnawał zwierząt Saint-Saënsa powstał jako muzyczny żart, do wykonywania w gronie przyjaciół. Utwór zaczął zyskiwać coraz większą popularność, co zaniepokoiło kompozytora – obawiał się on, że to zniszczy jego reputację, chciał być postrzegany jako poważny twórca. Zakazał więc publikacji i oficjalnych wykonań. Zaprezentowano go szerokiej publiczności dopiero kilka miesięcy po śmierci twórcy. Interesująca anegdota wiąże się też z Sześcioma karaibskimi utworami Benjamina. Otóż Jamaican Rumba, będąca częścią cyklu, odegrała tak wielką rolę w popularyzacji kultury Jamajki, że tamtejsze władze co roku przesyłały kompozytorowi w akcje wdzięczności beczkę rumu!
Środowy wcześniejszy koncert kameralny należał z kolei do akordeonu i wiolonczeli. To kolejne nietypowe połączenie instrumentów w tej edycji festiwalu. Na scenie pojawił się Tomasz Strahl, wybitny wiolonczelista, rektor Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina i Rafał Grząka, akordeonista, prorektor tejże uczelni ds. studenckich i dydaktyki. Ten duet również lawirował między kompozycjami poważnymi i lżejszymi, artyści zagrali m.in. Sonatę na violę da gamba G-dur Bacha, Largo z Sonaty wiolonczelowej g-moll Chopina i utwór współczesnego kompozytora Mikołaja Majkusiaka Rhytms of doubt, a oprócz tego zaprezentowali tanga Piazzolli czy popularny hit Pod papugami Czesława Niemena w wersji na akordeon.

Tomasz Strahl mistrzowsko wykonał też trzecią część niezwykle pięknej kompozycji węgierskiego kompozytora Zoltána Kodálya – Sonatę na wiolonczelę solo op. 8 (1915). Jest ona uważana za największe z dzieł skomponowanych na ten instrument od czasów suit na wiolonczelę Bacha. Jest też niezwykle trudna. Można w sonacie doszukać się wpływów Debussy’ego i Bartóka, liczne są jednak przede wszystkim nawiązania do węgierskiej muzyki ludowej.
W czwartek, piątego dnia festiwalu, na scenie kameralnej wystąpią uczestnicy Akademii Operowej Teatru Wielkiego – Opery Narodowej, którzy zaprezentują repertuar wokalny z dorobku Szymanowskiego i Ravela, a wieczorem Prima Vista String Quartet wykona utwory Dvořáka, Mozarta i Szymanowskiego. Zapraszamy!
Monika Borkowska

