Kurs muzyki dawnej, który odbył się na przełomie lipca i sierpnia w Lidzbarku Warmińskim, zaowocował wystawieniem opery Dydona i Eneasz barokowego kompozytora Henry’ego Purcella w wersji koncertowej. Młodzi śpiewacy i instrumentaliści zaprezentowali się w towarzystwie swoich pedagogów na scenie olsztyńskiej Filharmonii i Pałacu w Radziejowicach. Efekty zachęcają organizatorów do śmiałych planów na kolejne edycje wydarzenia.

W minionych latach podczas warsztatów organizowanych w zamku biskupów warmińskich pracowano nad operami, ale nigdy nie wystawiono ich w całości. Tym razem podjęto takie wyzwanie, z dobrym skutkiem. – Moim marzeniem jest zrealizowanie kolejnej opery, ale z elementami dramaturgii, żeby ten muzyczny projekt przybrał w większym stopniu formę inscenizacji – mówi Marek Niewiedział, twórca Festiwalu Varmia Musica odbywającego się tym roku już po raz 21.
Festiwal łączący warsztaty z koncertami znanych muzyków i śpiewaków jest wizytówką Warmii. Przyciąga nie tylko okolicznych mieszkańców, ale i publiczność z odleglejszych zakątków kraju. Co roku zjeżdżają się tu słuchacze ceniący sobie wykonawstwo historyczne. Wrażenia estetyczne potęgują wnętrza zamku, które służą w tym czasie za sale koncertowe. Ale wydarzenie jest też niezwykle popularne wśród młodych muzyków, którzy szlifują w Lidzbarku Warmińskim swoje umiejętności pod okiem uznanych pedagogów.
– Jeśli chodzi o uczestników tegorocznej edycji, była to bardzo zróżnicowana grupa, o różnym stopniu motywacji. Niektórzy są już na naszym kursie po raz kolejny i wiedzą, z jakimi wyzwaniami wiąże się wykonawstwo historyczne, inni trafili tu po raz pierwszy. Część osób przyciągnęła możliwość wypróbowania swoich sił w operze. Dodatkową zachętą był fakt, że utwór prezentowaliśmy nie tylko na zamku biskupów warmińskich, ale też w instytucjach muzycznych czy kulturalnych o ustalonej renomie, jak filharmonia w Olsztynie czy Dom Pracy Twórczej w Radziejowicach – mówi Marek Niewiedział. – Niezwykłą satysfakcję daje nam, organizatorom, fakt, że tak wielu muzyków bierze udział w naszych kursach. Zainteresowanie jest bardzo duże, już teraz młodzież pyta o kolejną edycję. To najlepsza ocena, jaką mogą nam wystawić – dodał.

Uczestnicy trafiają tu, bo lubią muzykę dawną i wiążą z nią swoją przyszłość, ale duża część młodych wykonawców przyjeżdża do Lidzbarka Warmińskiego z ciekawości. Zuzanna Blankiewicz, która od ośmiu lat gra na wiolonczeli w jednej z warszawskich szkół muzycznych, była w tym roku na kursie po raz pierwszy. Zachęciła ją siostra, która uczy się śpiewu. Siostrę z kolei zainspirowała do udziału w tutejszych warsztatach nauczycielka. Zuzanna gra na instrumencie współczesnym. Jako wykonawca najlepiej czuje się w repertuarze romantycznym, z kolei jako słuchacz – ceni kompozycje m.in. Maurice’a Ravela. – Trafiłam tu trochę przez przypadek, ale bardzo mi się podobało. Miałam okazję grać na wiolonczeli historycznej, poczuć różnicę między instrumentem historycznym a współczesnym. Choć szczerze mówiąc myślałam, że będzie ona bardziej odczuwalna – mówi. Przypadło jej do gustu granie w orkiestrze barokowej. Dzięki warsztatom spojrzała trochę inaczej niż dotychczas na muzykę dawną.
Wśród uczestników tegorocznego kursu był też Korneliusz Nowicki, który wybrał dwie specjalizacje – wiolonczelę i śpiew. Studiuje w Anglii kierunek ogólny – muzykę; uczy się tam gry i śpiewu. Z wiolonczelą barokową zetknął się po raz pierwszy. – To inny instrument, wymaga innego podejścia. Są tu inne struny niż w wiolonczeli współczesnej, inny smyczek. Podczas kursu mieliśmy okazję poznać różne zasady, którymi kierują się wykonawcy w muzyce barokowej. To niezwykle fascynujący okres w sztuce – mówi. Dodaje, że zajęcia zachęciły go do kontynuowania przygody z muzyką dawną i do przyjazdu na Warmię na kolejne warsztaty.
Grafik jest napięty, praca nad materiałem jest niezwykle intensywna i kosztuje uczestników dużo wysiłku. Nuty dostali już kilka tygodni wcześniej, musieli więc opanować materiał. W Lidzbarku pracowano nad detalami. Były zajęcia indywidualne i grupowe. Oprócz tego młodzi muzycy mieli okazję wysłuchać koncertów czy wziąć udział w spotkaniach z wybitnymi postaciami z branży muzycznej. W tym roku zaproszono Marka Weissa-Grzesińskiego, reżysera operowego i teatralnego. – Pedagodzy mają ogromną wiedzę i chętnie się nią z nami dzielą. To wybitni specjaliści, dają cenne uwagi techniczne, ale potrafią też cytować traktaty historyczne sprzed kilkuset lat definiujące kwestie wykonawcze. Bardzo sobie cenię spędzony tu czas – mówi Korneliusz Nowicki.
A sam efekt intensywnej pracy młodych artystów i ich nauczycieli został bardzo dobrze oceniony przez publiczność. Tym bardziej, że i sama opera Dydona i Eneasz jest piękna i intrygująca. Opowiada o miłości królowej Kartaginy i żołnierza trojańskiego. Kończy się – jak to często bywa – nieszczęśliwie, w wyniku machinacji sił nieczystych, które stanęły na przeszkodzie temu uczuciu. Wersję koncertową ubogaciły wstawki taneczne Zespołu Tańców Dworskich. Tancerze wystąpili w strojach z epoki, co dodało przedstawieniu kolorytu. Miałam okazję wysłuchać opery w Radziejowicach i tu pojawiła się dodatkowa atrakcja – w trakcie spektaklu wybuchła burza, dokładnie w tym momencie, w którym przewidziana była w libretcie. Ten niezwykły zbieg okoliczności dodał pikanterii występowi kursantów i ich pedagogów.
Monika Borkowska