Geniusz z krwi i kości. Prawdziwe oblicze Chopina

Świętujemy kolejne, 216-te już urodziny Fryderyka Chopina. To dobra okazja, by pokazać ludzką stronę geniusza, z jego radościami i nadziejami, lękami i obawami. Jakim był człowiekiem? Jak żył? Co lubił, a co budziło w nim przerażenie? O tym w dzisiejszym tekście.

fotografia Chopina
Chopin, fot. Louis-Auguste Bisson

Na temat Fryderyka Chopina powstało tyle książek, że wydaje się, iż uwadze zainteresowanych nie umknął nawet jeden szczegół z jego życia. Tymczasem nie możemy ustalić kwestii podstawowej, kiedy się urodził. Jedne źródła mówią, że był to 22 lutego, inne – że 1 marca. Ba, pojawiają się nawet wątpliwości, czy był to 1810, czy 1809 rok! Data 22 lutego zapisana jest w akcie chrztu Fryderyka. Z kolei 1 marca pojawia się w listach Chopina, tego też dnia życzenia składała mu rodzina. Przyjmuje się więc, że marcowa data jest bardziej prawdopodobna.

Z okazji kolejnej rocznicy urodzin przypomnijmy sobie Fryderyka – człowieka. Nie pomnik, legendę, a chłopaka, a potem mężczyznę, który za sprawą swojego niebywałego talentu zdrowo namieszał w muzycznym świecie.

Przyszedł na świat w Żelazowej Woli. Jego ojcem był Mikołaj Chopin pochodzący z wioski leżącej w północno-wschodniej części Francji, a matką – Justyna Krzyżanowska. Wkrótce po narodzinach syna rodzina przeniosła się do Warszawy, gdzie Mikołaj otrzymał posadę nauczyciela w Liceum Warszawskim. Fryderyk był dzieckiem towarzyskim i radosnym. Lubił ludzi, a ludzie lubili jego. Mimo problemów ze zdrowiem, które dawały o sobie znać od najmłodszych lat, nie oszczędzał się. Ślizgał się na ślizgawkach, biegał po warszawskich ulicach, dokazywał na równi z krzepkimi, rumianymi kolegami, którzy zjechali do Warszawy z majątków ziemskich, by tu pobierać gimnazjalne nauki.

Świętujemy kolejne, 216-te już urodziny Chopina - DlaKultury.pl
Dom Urodzenia Fryderyka Chopina, fot. DlaKultury.pl

Dziecko wielu talentów

Wraz z rodzeństwem urządzał w domu przedstawienia teatralne, a że miał wyjątkowe zdolności aktorskie, brylował na scenie. Ten talent do naśladowania dawał o sobie znać również w dorosłym życiu, podczas salonowych spotkań, gdzie chętnie odgrywał scenki, parodiując innych a nierzadko i samego siebie. Miał też zdolności plastyczne.

Do muzyki ciągnęło Chopina od najmłodszych lat. Na fortepianie grała matka, ojciec – na flecie i skrzypcach. W pewnym momencie w domu Chopinów pojawił się Wojciech Żywny, pochodzący z Czech nauczyciel muzyki, który udzielał lekcji fortepianu starszej siostrze Fryderyka, Ludwice. Niedługo później naukę u Żywnego rozpoczął również Chopin, który wykazywał ogromny talent. Przy klawiaturze spędzał stosunkowo niedużo czasu, ale efekty jego pracy były piorunujące. Już jako dziecko podejmował pierwsze próby kompozytorskie. Żywny po kilku latach doszedł do wniosku, że nic więcej dla Fryderyka zrobić już nie może i zasugerował rodzicom, że młodzieniec powinien kształcić się pod okiem profesjonalistów.

Wakacje nastoletni Chopin spędzał m.in. w Szafarni, u rodziny przyjaciela Fryderyka, Dominika Dziewanowskiego. Pisał tam „Kuryer Szafarski” imitujący wydawaną w tamtych czasach gazetę „Kurier Warszawski”. W tak nietypowy sposób zdawał rodzinie relację z pobytu na wsi. Tworzył krótkie notki o żartobliwym charakterze oddające charakter wiejskiego życia. Zdawkowe relacje poświęcone były np. kotce, która zakradła się do garderoby i stłukła butelkę z sokiem, kaczorowi, który w pojedynku z gęsią stracił nogę, wywrotce żydowskiej furmanki czy bijatyce wiejskich dziewuch. Naigrywał się też sam z siebie: „Dnia 11 sierpnia r.b. odbywał J. P. Fryderyk Chopin kursa na dzielnym koniu; a lubo po kilkakroć pieszo idącą Panią Dziewanowską wyścignąć nie mógł (w czym nie jego, lecz konia wina była), otrzymał jednak zwycięstwo nad Panną Ludwiką, która już dość blisko mety piechotą doszła”. Poza korzystaniem z uroków życia wiejskiego grał na fortepianie i czerpał garściami z muzyki ludu, poznając tamtejsze pieśni i charakterystyczne rytmy, które przewijały się później w jego dojrzałych kompozycjach.

Lew salonowy

Jako młodzieniec brylował na salonach. Był duszą towarzystwa, śmiał się, żartował, brał udział w suto zakrapianych imprezach. Juliusz Słowacki w jednym z listów do swojej matki pisał w 1832 roku: „U Straszewicza był drugi wieczór – nudziliśmy się śmiertelnie aż do drugiej w nocy – ale pod koniec Szopen upił się i prześliczne rzeczy improwizował na fortepianie”. Miał poczucie humoru, był świetnie wykształcony, a do tego doskonale wyglądał. Zamawiał elementy garderoby u najlepszych krawców, rękawiczników i szewców. Zawsze wybierał materiały najlepszej jakości. W jego mieszkaniu znajdowały się kosztowne meble, dywany i mnóstwo bibelotów – wszystko w doskonałym guście.

Henryk Siemiradzki, Chopin w salonie
Henryk Siemiradzki, Chopin w salonie księcia Antoniego Radziwiłła w roku 1829

Wydawał pieniądze lekką ręką, nad czym niezwykle bolał jego ojciec. Mikołaj przekonywał syna, że powinien zabezpieczyć się na przyszłość, ten pozostawał jednak głuchy na uwagi rodzica. Na brak środków Chopin nie narzekał – publikował swoje utwory i udzielał lekcji, które nie były tanie. Stawka wynosiła 20 franków. W przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze było to około 100 euro. Dla porównania robotnik zarabiał we Francji około jednego franka dziennie, a wykwalifikowany pracownik rzadko mógł liczyć na więcej niż cztery. Chopin udzielał od pięciu do ośmiu lekcji dziennie, jego sytuacja materialna była więc naprawdę dobra. Jednak rozrzutność sprawiła, że pod koniec życia, gdy nie był już w stanie udzielać lekcji, doskwierały mu problemy finansowe.

Zazwyczaj był pozytywnie nastawiony do ludzi, choć zdarzało mu się gotować ze złości. Napady złego humoru nasilały się, gdy był schorowany i cierpiący. Potrafił się zdenerwować na przykład w sytuacji gdy któryś z uczniów przyszedł na zajęcia nieprzygotowany. Wówczas przerywał zajęcia, zdarzało się, że wybiegał z domu, by „rozchodzić zdenerwowanie”. Z drugiej strony doskonałe interpretacje młodych pianistów potrafiły doprowadzić go do euforii.

Korzystał z uroków miejskiego życia – chodził na koncerty, regularnie bywał w teatrze. Kochał operę, ludzki śpiew poruszał w nim najczulsze struny duszy. W mieście pracował i udzielał się towarzysko. Ale latem wyjeżdżał z Paryża, wakacje spędzał w otoczeniu natury w należącej do George Sand posiadłości w Nohant, w środkowej Francji. Tam, otoczony naturą, oddawał się pracy twórczej, komponując przełomowe dzieła, które wyprzedzały swoją epokę, bliższe już impresjonizmowi niż typowej romantycznej muzyce.

Lęki i słabości

Chopin lubił salonowe popisy przy fortepianie dla grona przyjaciół. Czuł się w takich sytuacjach jak ryba w wodzie. Ale czasem zmuszony był grać duże koncerty, które odbywały się w pokaźnych rozmiarów salach, gromadzących licznych słuchaczy. I tego już nie cierpiał. Opanowywała go trema. Usiłował opanować drżenie rąk, napięcie, suchość w ustach i kołatanie serca. Pisał w listach, że tłum go onieśmiela. „Jego oddech mnie dusi, czuję się sparaliżowany jego wścibskim spojrzeniem i nieznanymi twarzami”. Obawiał się krytyków. Ci zarzucali mu, że nie był słyszany w dalszych rzędach. Nic dziwnego, konstrukcje ówczesnych fortepianów były zupełnie inne od współczesnych, instrumenty były dużo cichsze. To w połączeniu ze stylem gry Chopina, efemerycznością, ulotnością i intymnością jego muzycznego języka sprawiało, że faktycznie nie wypełniał dźwiękiem całej przestrzeni, jaką miał do zagospodarowania.

Żył w cieniu choroby, był jej zakładnikiem. To ona decydował o tym, czy miał lepszy, czy gorszy dzień. Objawy gruźlicy, bo o niej mowa, nasilały się z roku na rok. Wywoływała drażliwość, poczucie „wewnętrznego niepokoju”, wpędzała Fryderyka w apatię. Przy mocnym niedotlenieniu zdarzają się u chorych na gruźlicę nawet halucynacje i omamy. Tych doświadczył najprawdopodobniej podczas pobytu na Majorce, dokąd udał się z George Sand i jej dziećmi. Krytyczne były dni spędzone w opuszczonym klasztorze w Valdemossie. Wyprawa miała być przygodą życia, tymczasem ze względu na fatalną pogodę, ulewne deszcze i chłód nieomal pozbawiła Chopina życia. Wracał z wyspy w fatalnym stanie, w dodatku pod pokładem statku, ze świniami, miejscowi bali się bowiem, że zarazi ich chorobą.

Teofil Kwiatkowski, Ostatnie chwile Fryderyka Chopina
Teofil Kwiatkowski, Ostatnie chwile Fryderyka Chopina

Chopin obawiał się śmierci, ale odczuwał też lęk przed pogrzebaniem żywcem. Nie był w tym odosobniony – w tamtych czasach nie brakowało sensacyjnych przekazów o trumnach z podrapanym od środka wiekiem czy ekshumowanych ciałach, które znajdywały się w nienaturalnej pozycji. Historie takie były nośne, powtarzano je chętnie a nawet opisywano w gazetach. Medycyna była nie dość rozwinięta, nie były to więc obawy zupełnie bezpodstawne, choć zapewne zagrożenia z tym związane wyolbrzymiano. Fryderyk miał życzenie, by po śmierci usunięto serce z jego ciała i przewieziono je do Warszawy. To miało z jednej strony zapobiec pogrzebaniu żywcem, a z drugiej – zapewnić symboliczny powrót w ukochane strony. Tak też się stało, ostatecznie siostra Ludwika przetransportowała je w szklanym słoju do rodzinnego miasta Chopina. Serce znajduje się dziś w Kościele św. Krzyża w Warszawie, przy Krakowskim Przedmieściu. Zostało wmurowane w jeden z filarów kościoła.

Fryderyk odszedł przedwcześnie, pozostawiając pogrążoną w smutku rodzinę i przyjaciół. Na jego pogrzeb przybyły tłumy – około trzech tysięcy osób z zaproszeniami weszło do kościoła, prócz tego mnóstwo ludzi wypełniało plac przed świątynią. Uroczystość uświetniło wykonanie ukochanego utworu Chopina, „Requiem” Wolfganga Amadeusza Mozarta. Z wielkimi honorami żegnano twórcę, który już za życia stał się legendą. Człowiek odszedł, ale jego dzieło pozostaje żywe. Muzyka Chopina porusza kolejne pokolenia, inspiruje, cieszy i zachwyca. I niech to trwa jak najdłużej…

Monika Borkowska


Opublikowano

w

Tagi:

Przegląd prywatności
Dla Kultury

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Ściśle niezbędne ciasteczka

Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.

Ciasteczka stron trzecich

Ta strona korzysta z Google Analytics do gromadzenia anonimowych informacji, takich jak liczba odwiedzających i najpopularniejsze podstrony witryny.

Włączenie tego ciasteczka pomaga nam ulepszyć naszą stronę internetową.