Zmysłowa, boska, macierzyńska. Anatomia miłości w Muzeum Narodowym w Kielcach

Temat miłości inspirował artystów od wieków. Ilu twórców, tyle spojrzeń i wizji. Tę różnorodność doskonale oddaje wystawa „Miłość” prezentowana w kieleckim Muzeum Narodowym. Autorzy ekspozycji stworzyli niezwykłą, wciągającą opowieść o najpiękniejszym z uczuć.

Zmysłowa, boska, macierzyńska. Anatomia miłości w Muzeum Narodowym w Kielcach - DlaKultury.pl
Zazdrość, Francja, Królewska Manufaktura Porcelany w Sèvres

Głównym nośnikiem treści są tu obrazy i rzeźby, ale dużą rolę do odegrania mają również instalacje, słowa i dźwięki. Zestawiono obok siebie prace z różnych epok, bo miłość towarzyszy przecież ludziom od zawsze. I tak w jednym kręgu, na jednej przestrzeni, zawieszono dzieła mistrzów XVII, XVIII, XIX i XX wieku. Nie zabrakło nawet głów Mitoraja. Jakkolwiek nie różniłby się język malarskiej wypowiedzi na przestrzeni stuleci, samo uczucie jest to samo – tak samo kochali się ludzie setki lat temu, jak kochają się dziś. Reakcje ciała i umysłu nie zmieniają się.

Zygmunt Waliszewski, Wyspa miłości
Zygmunt Waliszewski, Wyspa miłości, 1935

Pojawiają się tu mityczni bohaterowie, jak Wenus i Mars czy Ariadna i Bachtus, ale też zwykli śmiertelnicy, w których uczucie rozbudzają strzały amora. Znajdziemy na wystawie wiele spojrzeń na temat miłości. Mamy poślubionych, którzy dopiero co obiecali sobie wieczną miłość i zakochanych, którzy płyną łódką nocą po jeziorze w iście romantycznym pejzażu – tym zapewne daleko jeszcze do sakramentalnego „tak”. Nie mogło zabraknąć bliskości fizycznej. I tak na przykład bohaterowie obrazu Zygmunta Waliszewskiego „Wyspa miłości” flirtują i oddają się namiętności w prawdziwie arkadyjskiej scenerii. Panie epatują nagością, panowie pozostają odziani od stóp do głów. Zupełnie jak w „Śniadaniu na trawie” Édouarda Maneta. Przed obrazem, na muzealnej posadzce, leżą halki, sukienki i buty na wysokim obcasie. Elementy damskiej garderoby rozrzucone są bezładnie, jakby damom śpieszno było wejść w świat przedstawiony na płótnie. Stare łączy się z nowym, odzież całkiem współczesna ze stylizacjami historycznymi. To wpisuje się w wizję twórców wystawy, którzy burzą bariery czasu.

"Miłość” prezentowana w kieleckim Muzeum Narodowym
Fragment wystawy

Niezwykle zmysłowy jest też obraz Jerzego Hulewicza „Leda z łabędziem” (1928) nawiązujący do greckiej mitologii. Oto Zeus oczarowany urodą Ledy, królowej Sparty, przybrał postać łabędzia i uwiódł kobietę. I choć płótno powstało w XX wieku, a artysta posługuje się zgeometryzowanymi formami i umownością kształtów, dzieło emanuje wprost erotyzmem. „Szał” Władysława Podkowińskiego (1893) obrazuje z kolei miłosną egzaltację, zmysłową i demoniczną. To żywioł namiętności i pragnień wiodący ku zatraceniu.

Jerzy Hulewicz, Leda z łabędziem, 1928
Władysław Podkowiński, Szał, 1893

Mamy tu również przykład miłości własnej. Na płótnie Sebastiano Ricciego „Amor przeglądający się w strumieniu” (początek XVIII w.) bohater zamiast zajmować się ludzkimi uczuciami, pochłonięty zdaje się być uczuciem do samego siebie – zapatrzył się w wodną toń, która odbija jego postać. Nie jest w stanie wyrwać go z tego stanu nawet rzeźba znajdująca się na fontannie, z parą w miłosnym uścisku, przypominająca o zadaniach, do których został powołany. Czar własnej urody przyćmił mu wszystko inne.

Sebastiano Ricci, Amor przeglądający się w strumieniu
Sebastiano Ricci, Amor przeglądający się w strumieniu

Jest i inna miłość – duchowa, głęboka, nowotestamentowa. W jednym z punktów ekspozycji znalazła się rzeźba śpiącego amora. Podobnie jak ten, który zapatrzył się w źródło ze swoim odbiciem, śpiący kupidyn również zdaje się zaniedbywać swoje obowiązki. Tymczasem tuż obok, na ścianie, znajdują się dowody na to, że i bez niego człowiek zdolny jest do miłości, i to w tym najgłębszym rozumieniu. To reprodukcje serii akwafort XVI-wiecznego holenderskiego artysty Dircka Volckertszoon Coornherta poświęconych znanej z Nowego Testamentu przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, który znajduje rannego wędrowca i opiekuje się nim, opłaca jego leczenie, nie oczekując niczego w zamian. Nic tu po strzałach amora, mamy w tym przypadku do czynienia z najczystszym, najgłębszym uczuciem, na jakie może zdobyć się ludzkie stworzenie. Apoteoza człowieczeństwa w najpiękniejszej jego postaci.

Reprodukcje z serii Miłosierny Samarytanin

Miłość nie zawsze kończy się happy endem. Na wystawie znalazło się też miejsce na miłosne rozczarowanie. Akwaforty Zbyluta Grzywacza z 1971 r. (Rozstanie I i Rozstanie II) przepełnione są smutkiem i rezygnacją. Z gorących uniesień nie zostało już nic, oto każdy z kochanków idzie własną drogą. Boleść i żal bije z prac artysty. Tchną samotnością. Naprzeciw ściany, na której wiszą, stoi złamana ławka. Symboliczne miejsce, w którym zakochani mogli kiedyś wyznawać sobie uczucia, również uległo zniszczeniu.

Jan Wydra, Macierzyństwo, ok.1928

Jest też miłość matki do dziecka, jak na obrazie Jana Wydry „Macierzyństwo” (ok.1928). Motyw miłości rodzicielskiej to symbol oddania, poświęcenia i opiekuńczości. Matka z odkrytą piersią właśnie odłożyła nakarmione niemowlę do kołyski. Na dalszym planie kobieta pokazuje z czułością starszemu dziecku gniazdo z pisklętami. Obrane do połowy jabłko (zapewne z myślę o dziecku) jest symbolem troski o potomstwo. Ale miłość matki bywa też przepełniona bólem i cierpieniem, jak w przypadku „Piety” Tadeusza Boruty (2004). Nad martwym ciałem Chrystusa, otulonym udrapowanym materiałem w kolorze szkarłatu, pochyla się Maria. Z troską otula syna. Jakże niewyobrażalne cierpienie towarzyszy utracie dziecka…

Fragment wystawy, na ścianie Pieta Tadeusza Boruty

Mamy na wystawie także słowo. Ono również łączy spojrzenie historyczne ze współczesnym. Na ekspozycji odtworzono list miłosny Karoliny Jaenisch do Adama Mickiewicza napisany w Moskwie w 1829 roku. Dużo w nim smutku i tęsknoty do kochanka, który wyjechał. „Piszę kilka słów błagalnych, abyś przyjechał do Moskwy, jak tylko będziesz mógł. (…) Dziesięć miesięcy upłynęło od Twojego wyjazdu. Rozmyślałam dużo przez te dziesięć miesięcy twojej nieobecności. Przekonałam się, że nie mogę żyć, nie myśląc o tobie, że całe moje życie jest tylko ciągłem wspomnieniem. Mickiewiczu! Jakkolwiek bądź, dusza moja do ciebie należy”. Tuż obok, na drugim wyświetlaczu (bo listy przewijają się na cyfrowej tablicy, jak napisy w filmie), znalazło się opracowanie tej korespondencji przełożone na język współczesny. Potoczne słowa, młodzieżowy slang i emotki, które dla młodszego pokolenia są równoprawnym środkiem wyrazu zastępującym modulację głosu, pozwalającym ocenić ton, w jakim wypowiadający pisze i jego intencję. Inna forma, ale przekaz zupełnie ten sam.

Dźwięki to ważny element wystawy. Pierwszą z sal wypełnia kojąca nastrojowa muzyka z kobiecymi wokalizami. Wprowadza zwiedzających w stan wyciszenia, powala przejść z codzienności przepełnionej chaosem, pośpiechem i rutyną do świata sztuki, gdzie czas jest odczuwany zupełnie inaczej. W kolejnym pomieszczeniu słychać bicie serca. Półmrok potęguje znaczenie dźwięku, dodaje mu mocy. Z kolei dalej – wybrzmiewa podsłuchana rozmowa kochanków. Dźwięk dobiega z instalacji, w której dopatrzyć można się figur dwóch splecionych ciał. Nic nie znaczące szepty, które wyrażają potrzebę bycia razem, obok siebie; pragnienie rozmowy, gestów, bliskości. Tylko tyle i aż tyle… Dźwięki mają ogromne przełożenie na to, jak odbieramy sztukę.

Fragment wystawy, fot. DlaKultury.pl
Fragment wystawy, fot. DlaKultury.pl

Przedstawiono tu bogatą opowieść o miłości i poszukiwaniu jej istoty, podkreślając jednocześnie, jak różnym językiem posługiwali się twórcy na przestrzeni wieków. Jeśli marzycie o tym, by zanurzyć się w innym świecie, złapać głębszy oddech, zaznać ukojenia, wybierzcie się koniecznie do Kielc. Tym bardziej jeśli jesteście złaknieni piękna i macie wielką przyjemność z obcowania z dziełami mistrzów, tych dawnych i tych współczesnych. Ekspozycja będzie dostępna dla zwiedzających tylko do 18 października, warto więc już dziś zaplanować wizytę w kieleckim Muzeum Narodowym.

Monika Borkowska

Link do wydarzenia: Miłość | mnki

mecenas kultury


Opublikowano

w

Tagi:

Przegląd prywatności
Dla Kultury

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Ściśle niezbędne ciasteczka

Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.

Ciasteczka stron trzecich

Ta strona korzysta z Google Analytics do gromadzenia anonimowych informacji, takich jak liczba odwiedzających i najpopularniejsze podstrony witryny.

Włączenie tego ciasteczka pomaga nam ulepszyć naszą stronę internetową.